Święta, święta.. podsumowanie roku i noworoczne postanowienia.

I kolejny rok znowu za nami… Jak się ma grafik wypełniony po brzegi czas bardzo szybko leci.. Ale tego Wam chyba nie muszę mówić.

Jak mi minął rok 2015?

Był to jeden z bardziej (o ile nie najbardziej) burzliwych okresów w moim życiu.

Początek roku w szpitalu, później trochę prywatnych zawirowań, matura (!) tak tak, to ten wiek :D.

Następnie aplikowanie na studia, ciągłe oczekiwanie na odpowiedź, koniec końców wylądowałam nie na tej uczelni, na której chciałam, ale jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i w moim przypadku sprawdziło się to w 100%. Najdłuższe (a jednocześnie najlepsze) wakacje w moim życiu.

Przeprowadzka do Krakowa, współpraca z Kellys’em (jedna z lepszych rzeczy, która się w tym roku wydarzyła), założenie bloga i fanpage’a..

No i w końcu zrozumiałam co to znaczy być studentem.. i mieć sesję!

Samodzielne mieszkanie z daleka od domu też nauczyło mnie kilku rzeczy, pomimo że trwa to dopiero od kilku miesięcy.

Oczywiście, wszystkie te wydarzenia były cały czas przeplatane jazdą na rowerze. Nigdy jeszcze nie jeździłam tak dużo co w tym roku. Kondycja i ilość kilometrów też mówią same za siebie.

Zwiedziłam naprawdę ogromną ilość miejsc i ścieżek rowerowych, dzięki czemu poznałam wspaniałych ludzi. To chyba jest w tym wszystkim najfajniejsze. Ludzie, wspomnienia, oczekiwanie na kolejne.. A cały sezon przed nami!

No właśnie, kolejny sezon..

Co planuję w przyszłym roku?

Po pierwsze, niedługo po sylwestrze zmieniam swój wiek z 1 na 2 z przodu! 😀

A tak na poważnie, przede wszystkim mam zamiar rozwinąć bloga i fanpage’a. Oczywiście wszystko to jest powiązane z rowerem. Treningi, przygotowywanie do zawodów, w których nigdy do tej pory nie brałam udziału, więc jest to dla mnie wyzwanie. A już od samego początku starty w barwach Kellys’a :) Dużo weekendowych wyjazdów, odkrywanie nowych miejsc..

Na wakacjach planuję wyjazd rowerowy, może nad Gardę we Włoszech? A może do Hiszpanii?

Oczywiście jestem przekonana, że współpraca z Kellys’em będzie bardzo efektywna, z korzyścią dla obydwóch stron, co również jest jednym z moich głównych celów.

Mam nadzieję również zrealizować kilka projektów (oczywiście rowerowych) ale wszystko z czasem.

Zamierzam poznać jeszcze więcej interesujących ludzi, dobrze się bawić i jeszcze więcej jeździć na rowerze!

No i na koniec, planuje zaliczyć pierwszy rok studiów z dobrym wynikiem (bez żadnych wrześniowych poprawek!)

Na koniec, chciałabym Wam życzyć wesołych Świąt w rodzinnej atmosferze, bez kłótni i niepotrzebnych stresów. Ogromną ilość prezentów, a może ktoś dostanie rower? :) Dużo zdrowia, bo jest ono jedną z najważniejszych wartości w życiu. I oczywiście szczęśliwego Nowego Roku, bez zbyt dużego kaca 1-go stycznia (o ile to możliwe :D). Aby rok 2016 był lepszy od poprzedniego i jeszcze bardziej rowerowy. Spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń. Wszystko z Waszych rękach! :)

christmas_bike

zdjęcie pożyczone od www.rowery.rzeszow.pl

 

 

Biszkoptowy omlet czekoladowy na śniadanie.

Sesja trwa, przez co ostatnio mam mało czasu na przyjemności, na szczęscie udaje się wyskoczyć na siłownię czy szybką przejażdżkę na rowerze.

Dzisiaj za to udało mi się poświęcić trochę czasu na gotowanie, co też uwielbiam, takie moje drugie hobby.

Co z tego wyszło? Pyszne śniadanie, puszysty, biszkoptowy omlet czekoladowy z truskawkami.

Kocham gotować. Kocham eksperymentować i modyfikować przepisy.. A jeszcze bardziej uwielbiam to później smakować 😀

Jeszcze jak mi ktoś powie, że to co ugotowałam jest naprawdę dobre, to już w ogóle jestem przeszczęśliwa.

A ile energii później mam na rowerze po takim śniadaniu.

Tak więc mój omlet idalnie nadaje się zarówno na śniadanie jak i posiłek potreningowy.

Składniki na jeden omlet:

– 2 jajka (żółtka i białka oddzielnie)
– łyżka mąki (najlepiej pełnoziarnistej)
– łyżka kako naturalnego
– łyżka mleka
– pół szklanki truskawek (o tej porze roku mrożone)
– łyżeczka ksylitolu
– olej kokosowy do smażenia (u mnie firma Logico)
– szczypta soli

Dodatkowo po usmażeniu:

– 2 łyżki jogurtu naturalnego
– łyżeczka miodu
– pół banana
– wiórki kokosowe
– migdały

1. Oddzielamy białka od żółtek i ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę.

2. Stopniowo dodajemy po jednym żółtku i dalej miksujemy.

3. Przesiewamy makę i kakao, dodajemy truskawki i ksylitol (sprawia, że omlet jest mniej mdły i delikatnie słodki) delikatnie mieszamy do połączenia składników.

4. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i wylewamy ciasto. Smażymy na średnim ogniu przez kilka minut i przewracamy na drugą stronę. Smażyłam omleta na patelni o średnicy 20cm, dlatego wyszedł gruby.

5. Gotowy omlet przekładamy na talerz smarujemy jugourtem, miodem, kładziemy banana, posypujemy wiórkami i migdałami. Oczywiście możecie położyć na omlet wszystko, na co tylko macie ochotę, polecam jednak jogurt z tego względu, że bez niego omlet jest dość suchy.

Jak dla mnie jest to śniadanie wręcz idealne. Mam nadzieję, że przepis Wam się spodoba, wypróbujecie i podzielicie się swoimi opiniami. Smacznego! :)

 

DCIM100GOPROGOPR1305.

Produkty potrzebne do wykonania omletu (prawie wszystkie)

DCIM100GOPROGOPR1307.

Dodajemy żółtka do piany z białek!

DCIM100GOPROGOPR1310.

Reszta składników do masy i mieszaaaamy.

DCIM100GOPROGOPR1314.

Smażymy kilka minut.

DCIM100GOPROGOPR1323.

Prawie gotowy.. jesczze tylko ostatnie poprawki..

DCIM100GOPROGOPR1328.

Done! Gotowy do zdjedzenia!

DCIM100GOPROGOPR1333.

Oczywiście kawa z cynamonem do takiego śniadania obowiązkowa!

Święta coraz bliżej – czas na prezenty!

Przed Mikołajem wszyscy pisali o tym, co kupić facetowi-kolarzowi na prezent. Mikołaj minął, ale przecież pod choinkę też by się coś przydało. A może by tak pomyśleć o nas, rowerowo zakręconych kobietach?

Przecież my też chcemy być na rowerze kolorowe i się wyróżniać. Nas równeż kręcą wszystkie gadżety. Nie tylko Wy pragniecie, aby rower był idealny w każdym szczególe, więc i my nie obrazimy się, gdy w pięknym świątecznym pudełeczku pod choniką znajdziemy różowe dekielki do sterów (oczywiście jako dodatek do prezentu głównego), kolorowe chwyty kierownicy (wiemy, że macie problem z rozróżnianiem kolorów, ale wybierzcie chociaż taki, który będzie pasował do naszego roweru :D).

Za kurtkę z najnowszej kolekcji Fox’a też się nie obrazimy.

Tak, tak panowie, nie tylko Wy chcecie dostawać rowerowe prezenty. Nas taki prezent będzie cieszyć dokładnie tak samo. Jeżeli planujecie kupić kobiecie perfumy, super, ale czemy by nie dorzucić do tego pary różowych rękawiczek?
Pamiętajcie, że dla kobiety ciuchów nigdy za mało. Rowerowych też. Szczególnie różowych.

Tak więc do świąt zostało półtora tygodnia, okres, w którym można wpaść na pomysł ciekawego prezentu. Poniżej kilka propozycji, z których ja osobiście byłabym zadowolona. Czas start!

 

1. Kask Kellys Razor z Mips’em. Cena 499zł.

Osobiście testuję ten kask od kilku tygodniu i jest naprawdę godny polecenia, ale nie będę się roztkliwiać na temat jego właściwości (recenzja wkrótce się pojawi). Jego kolorystyka również mnie urzekła. A co najlepsze, można wymieniać kolor daszku. Cena każdego kolejnego to 39,90zł.

Pod tym linkiem znajdziecie wszystkie wersje kolorystyczne: http://shop.kellysbike.com/pl/468-kaski-dla-doroslych

RAZOR_tiffani_green_MIPS_product

2. Gogle Fox Hot Pink. Cena 179zł.

Tak popularne ostatnimi czasy rowerowe gogle i jednocześnie tak przydatne na zjazdy w zimie. Zdecydowanie urzekła mnie różowa kolekcja Fox’a na 2016 rok i w mojej szafie z pewnością znajdzie się kilka rzeczy.

goo

3. Rękawiczki Fox Dirtpaw Lady Black/Pink. Cena 119zł.

Świeżych rękawiczek (w dodatku różowych) nigdy za dużo. Kolejna pozycja z listy Fox’a po raz 2.

dt

4. Skarpety Fox Mx Cauz Pink. Cena 69zł.

Pozycja Fox’a po raz 3. Już ostatni, chociaż mogłoby się znaleźć tego tutaj trochę więcej. Nigdy nie byłam fanką skarpet za kolano na rower, dopóki sama ich nie założyłam. Ujęły moje serce i myślę, że wiele kobiet również je uwielabia. Zaszalejcie więc i kupcie nam.. Te różowe.

sk

Dobra, z Fox’em kończę, po prostu kolekcja 2016 mnie osobiście urzekła.

4. Kurtka Endura Gridlock II 2016. Cena 329zł.

Idealna na zimę i to nie tylko na rower. Kolor też urzeka. Osobiście mam zeszłoroczny model, więc naprawdę polecam.

gr

5. Rowerowy weekend/tydzień. Gran Canaria, Garda, Chorwacja..

Albo coś z grubej rury. Wykupcie swojej ukochanej Radość i satysfakcja gwarantowana. No i wspomnienia pozostaną…

garda_Michal_Szymanski_shutterstock_222655714

zdjęcie pożyczone ze strony www.turystyka.wp.pl

6. A może by tak GoPro..?

Pomyślcie, sami przy okazji z tego skorzystacie!

go

Propozycji jest oczywiście o wiele więcej, książki, kosmetyka rowerowa.. Mam nadzieję, że mój post chociaż w małym stopniu pomoże Wam w wyborze prezentu. Udanych zakupów!

Wiosna w grudniu – sezon przedłużony

Patrząc za okno, można powiedzieć, że idzie wiosna i Wielkanoc, a nie zima i Boże Narodzenie za pasem. Włącznie z sesją egzaminacyjną, którą zaczynam w przyszłym tygodniu, dlatego ostatnio nie mam czasu na dłuższe posty.

Tak więc do piwnicy wracają narty i biegówki przygotowane na sezon, a do gry ponownie wkracza rower.

W taką pogodę jak dzisiaj, czyli błękitne niebo, słońce, ciepło, wszystkie świąteczne ozdoby i Mikołaje krążący po ulicach aż śmiesznie wyglądają. No ale, przecież nie ma tego złego, bo można spokojnie jeździć na rowerze, bez miliona warstw, ciepłych kurtek, grubych rękawiczek..

Niestety, taka pogoda też ma swoje wady, w końcu jednak jest grudzień i czasami może okazać się bardzo zdradliwa. Ale, skoro dzisiaj Mikołaj, pewnie garderoba niektórych z Was powiększyła się o kilka nowych, rowerowych ciuchów, w końcu była to jedna z pozycji wymienianych ostatnio na Facbook’u i różnych blogach, na temat mikołajkowych prezentów.

Nie ma więc co nowych rzeczy trzymać w zamknięciu, tylko od razu testować. Tylko, w takim razie jak się dobrze ubrać? Przecież startując rano jest nam zimno, później wyjdzie słońce, podjeżdżająć pod górę temperatura również nam skoczy, nagle słońce znika, przychodzi zjazd i jest nam przeraźliwie zimno..

Przede wszystkim, pakujemy do plecaka suchą bieliznę, grubsze rękawiczki i kurtkę na zjazd. Przy takiej pogodzie sucha bielizna w plecaku to dla mnie numer 1. Bardzo nie lubię zjeżdząć w mokrych ciuchach, od razu jest mi strasznie zimno i zjazd nie sprawia mi aż takiej frajdy. Buff pod kaskiem też robi dobrą robotę. Szczególnie dobrze chroni zatoki, z czym dużo osób ma problem.

Dobrze też coś zjeść przed zjazdem, banan, żel, dodatkowa dawka energii wskazana, zawsze :)

Dobrze sprawdzają się też ochraniacze na buty. Po pierwsze chronią przed błotem, ale przede wszystkim przed zimnem. Takie idealne 2w1.

Ostatnio przekonałam się do googli rowerowcych. To dopiero ochrona na zatoki! Z googlami to już żadne warunki pogodowe nie straszne.

Jak dla mnie takie zestawienie zawsze się sprawdza, więc polecam.

Dlatego, nie ma co dłużej pisać, trzeba brać rower, dobrze przemyślany ubiór i jechać, póki słońce na niebie. A prognozy na następne dni równie zadowalające wszystkich rowerzystów.. Do zobaczenia na szlaku :)

rrs

wc