Krem brokułowy z kaszą jaglaną

 

Jestem w trakcie kuracji antybiotykowej i pomimo że na co dzień odżywiam się zdrowo, w takim wypadku staram się dostarczać organizmowi jeszcze więcej witamin. Oczywiście najbardziej pożywne i zdrowe są zupy.

A więc siedząc w domu i odpoczywając, w końcu nie można przeciążać serca jeszcze bardziej, postanowiłam ugotować krem z brokułów.

Gotowanie to taka moja druga mała pasja, na którą niestety mam bardzo mało czasu, a sprawia mi zawsze ogromną radość.

Zupa jest bardzo prosta i szybka w przygotowaniu, wystarczy 30min, a gwarantuję, że jest to jeden z lepszych kremów jakie kiedykolwiek jadłam.

 

Składniki na 4 porcje:

– jeden brokuł

– mała czerwona cebula

– dwa ząbki czosnku

– pół szklanki kaszy jaglanej (odmierzona przed ugotowaniem)

– 1l bulionu warzywnego (w zależności od upodobań konsystencji można dodać więcej lub mniej)

– łyżeczka zielonego pesto

– sól, pieprz, zioła prowansalskie

– łyżeczka oleju kokosowego

Dodatkowo:

– ser feta

– pestki dyni i słonecznik

– jogurt naturalny

 

Kaszę jaglaną dokładnie płuczemy i gotujemy około 15 minut, do momentu aż wchłonie całą wodę. W garnku rozgrzewamy olej kokosowy i podsmażamy pokrojoną cebulę z czosnkiem. Dzielimy brokuł na różyczki i dorzucamy do garnka. Zalewamy bulionem i gotujemy około 7 minut, do momentu aż brokuł będzie miękki. Zdejmujemy z gazu, całość dokładnie blendujemy, dodajemy pesto i kaszę jaglaną i ponownie blendujemy. Przyprawiamy według uznania. Pestki dyni i słonecznika prażymy na suchej patelni. Rozlewamy zupę do misek, dodajemy kawałki fety, dwie łyżeczki jogurtu i posypujemy uprażonymi ziarnami. Niebo w gębie, smacznego!

12583735_1056968287687544_301368834_n 12540188_1056968507687522_1004880121_n 12540361_1056968377687535_1053596177_n

 

 

 

Jazda na rowerze w warunkach ekstremalnych – tak czy nie?

Oczywiście mam na myśli warunki zimowe, gdy temperatura przekracza -10 stopni oraz letnie, kiedy jest powyżej 35.

Szczerze mówiąc, nienawidzę zimna. Toleruje go jedynie raz na jakiś czas będąc na nartach lub biegówkach, które uwielbiam, a jak wiadomo bez śniegu ani rusz. Jest to jedyny wyjątek, kiedy jestem w stanie zaakceptować ujemną temperaturę.

Co do jazdy na rowerze – nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie sprawia mi to żadnej przyjemności, jest mi zimno i zwyczajnie się męczę.

Oczywiście nie neguję – jak ktoś lubi, super, też próbowałam, ale mi nie wychodzi.

W takie zimowe dni wolę zamienić trening na rowerze na ten na basenie, siłowni lub w miarę możliwości na biegówkach.

Może kiedyś ktoś będzie w stanie mi wytłumaczyć, co jest fajnego w zamarzających dłoniach, stopach i nosie i w jaki sposób może to sprawiać frajdę.. Bo jak dla mnie nie ma w tym nic przyjemnego. Jest to jedyny wyjątek, kiedy rower, świeże powietrze i endorfiny nie są w stanie mi tego zrekompensować, nie potrafię czerpać w takich warunkach żadnej przyjemności z jazdy.

No jak bardzo pozytywnie bym się nie nastawiła.. a próbowałam nie raz. Po prostu nie.

Dlatego chyba jak nikt inny czekam na te kilka stopni powyżej zera!

Ale, ale, za dużo narzekania jak na jeden raz, ponieważ…

…co do temperatur w lecie, kiedy na termometrze powyżej 35 stopni.. Wtedy mogę jeździć codziennie! Nie przeszkadza mi słońce grzejące w plecy, nie przeszkadza mi pot zalewający oczy, uwielbiam ciepło, krótkie i lekkie ciuchy (bez miliona warstw grr…). To jest to! Uwielbiam to mało powiedziane, chyba nie jestem nawet w stanie znaleźć słów, które mogą opisać to, co wtedy czuję.

Chociaż podejrzewam, że większość z Was to zna.

Mogę jeździć po okolicznych ścieżkach, mogę jeździć za granicą w ciepłych krajach.. Słońce i upał tylko dodają mi jeszcze większego power’a i pozytywnego kopa do działania!

Oczywiście odpowiednie nawodnienie organizmu w trakcie jest niezbędne, mogę wtedy zdobywać wszystkie góry! Sucho, ciepło.. to jest to J Zgodzicie się ze mną? Nawet jeżeli nie, moje preferencje chyba nigdy się nie zmienią!

Dla zimy zdecydowane NIE, dla lata stuprocentowe TAK.

A jakie są Wasze preferencje co do jazdy w ekstremalnych temperaturach? Wolicie te na minusie czy te zbliżające się do 40 stopni?

cro

Kilka lat temu, zanim na horyzoncie pojawił się Eraser..

12.02.2010 KRAKOW , ROWER W SNIEGU W OKOLICACH PLANT , FOT. JAKUB OCIEPA / AGENCJA GAZETA

zdjęcie pożyczone od www.polskanarowery.sport.pl

 

 

Chorwacja 2015, trochę lata w środku zimy

Szczególnie teraz, kiedy za oknem -15 stopni a jedyne na co mam ochotę to nie wystawiać nosa spod koca, podczas gdy wszyscy dodają noworoczne posty..

Wracając do tematu. W sierpniu spędziłam 2 tygodnie w Chorwacji, a konkretnie w Makarskiej. Były to wakacje bardzo aktywne, odpoczynek połączony z codzienną jazdą na rowerze, wyluzowanie się po całym, pracowitym sezonie i nabranie pozytywnej energii na całą jesień i zimę. (więcej…)