Jak przetrwać „jesienną chandrę”?

jesien

Znasz to okropne uczucie, kiedy wstajesz rano i jest ciemno? Wracasz do domu i też jest ciemno? Właściwie w ciągu dnia jeżeli nie zaświeci słońce to też jest jakoś tak.. ponuro. Pewnie że znasz. Każdy zna. To właśnie listopad. Chyba jeden z gorszych miesięcy w roku, myślę że dla każdego. 

Jest to okres, w którym przychodzi koniec sezonu, nastaje jesienne zmęczenie i wszędzie dookoła słychać głosy ‚ale mi się nic nie chce’ albo ‚najchętniej w ogóle nie wychodziłbym/wychodziłabym z łóżka’. Tak tak.. Jesień moi drodzy.

Też wpadłeś w tą pogodową pułapkę? Nie martw się, nie jesteś sam :) 

Ale! Nie ma co się dołować! W końcu listopad powoli zbliża się ku końcowi i już zaraz będziesz mógł przerzucić się na sportowy zimowe.

A tymczasem, żeby nie popadać w jeszcze większe znużenie i nic nie robienie: 

  1. Uśmiechaj się! Dużo i często.
  2. Skoro masz teraz więcej czasu, poświęć go dla rodziny i znajomych.
  3. Widzisz ten stos książek, które chcesz przeczytać ale nigdy nie ma kiedy? Taak.. ja też go widzę. Teraz masz na to czas.
  4. Jedz duużo warzyw i owoców – fast foody i niezdrowe jedzenie odstawiamy w kąt.
  5. Łykaj witaminy! 
  6. Ruszaj się! Wykup karnet na siłownię lub na pływalnię. Tęsknisz za rowerem, ale pogoda rowerowaniu nie sprzyja? Leć na spinning. Ale nie zapominaj o ruchu na świeżym powietrzu. Spacer czy krótki bieg, żeby dotlenić organizm.
  7. Zaplanuj kolejny rowerowy rok. Postaw sobie cele i zacznij je realizować. Szybciej dotrwasz do kolejnego sezonu. 
  8. Popracuj nad błędami, które popełniałeś w sezonie. Może dieta była nieodpowiednia? Poczytaj o tym, co możesz w tym kierunku zmienić! 
  9. Naucz się czegoś nowego. 
  10. Wyluzuj się! Odetchnij po całym sezonie. Odpocznij trochę. Wyjdź wieczorem na miasto, napij się piwa i zjedz pizzę :) (ale na drugi dzień szybko wracaj do zdrowych nawyków!).

Cała lista rzeczy, które możesz zrobić! Już zapomniałeś, co to „jesienna chandra”? Ja też :) Miłego weekendu! 

Kokosowa jaglanka z karmelizowanymi jabłkami

Śniadanie możemy podzielić na dwie grupy. Węglowodanowe i białkowo-tłuszczowe. Nie będę się rozwijać na temat wad i zalet każdego z nich, bo wszystko zależy od własnych upodobań, organizmu, diety czy formy treningu. U mnie bezapelacyjnie króluje śniadanie węglowodanowe i to się raczej nie zmieni.

Dzisiejszy przepis jest właśnie przykładem śniadania węglowodanowego, ale dla drugiej grupy osób świetnie sprawdzi się także na kolację.

O tej porze roku warto rozgrzewać się ciepłymi i pożywnymi śniadaniami, z dodatkiem sezonowych owoców, tutaj jabłek, które odkwaszają organizm oraz cynamonu, który rozgrzewa. Jest to świetna propozycja dla sportowców. A jak wiadomo o tej porze roku jabłka i cynamon są na czasie. Warto więc z tego korzystać.

 

Kokosowa jaglanka z karmelizowanymi jabłkami.

Składniki na jedną porcję (są one uwarunkowane pod moje zapotrzebowanie, porcja więc nie jest duża):

– 3 łyżki kaszy jaglanej

– pół szklanki mleka

– pół szklanki wody

– małe jabłko

– łyżeczka miodu

– łyżka oleju kokosowego

– wiórki kokosowe

– cynamon

– rodzynki

– orzechy włoskie

 

Kaszę płuczemy na sitku i gotujemy na wodzie i mleku aż wchłonie cały płyn. Na patelni rozpuszczamy olej kokosowy z miodem, jabłko obieramy, kroimy w kostkę, wrzucamy na patelnię i smażymy kilka minut. Dodajemy cynamon i mieszamy. Do ugotowanej kaszy wsypujemy wiórki kokosowe (można też dodać odrobinę cukru kokosowego) i mieszamy. Przekładamy na talerz, dodajemy uprażone jabłka, rodzynki i orzechy włoskie. I zjadamy! Smacznego :)

Posiłek zrobiony dzięki produktom dostarczonym od BioLogico.pl

 

img_4441

 

 

Podsumowanie sezonu 2016

 

Każdy dochodzi w końcu do takiego momentu (głównie w listopadzie, kiedy jest zimno i nieprzyjemnie, a pogoda sprzyja przeziębieniom, leżeniu w łóżku i nic-nie-robieniu), w którym wie że sezon jest faktycznie zakończony i czas go podsumować. A że tegoroczny sezon był bardzo intensywny pod wieloma względami, pewnie dla każdego rowerzysty, warto napisać o tym post.

 

  1. Maratony MTB

Organizatorzy z roku na rok oferują coraz ciekawsze i intensywniejsze trasy. Chyba każdy, kto startuje w maratonach zgodzi się, że nie wieje nudą. Bez względu na dystans, każdy będzie zadowolony. Czy to całą trasą, czy tylko poszczególnymi fragmentami.

Nie startowałeś jeszcze w maratonie? Może warto o tym pomyśleć. Nawet pod względem zabawy i nowego doświadczenia. A może uaktywni się w Tobie duch rywalizacji? Kto wie.

W tym sezonie była to dla mnie nowość w 100%, bo nigdy wcześniej nie startowałam. Wybór padł na dwa cykle – Bike Maraton i Cyklokarpaty. Jeżeli o mnie chodzi, bardziej do gustu przypadły mi Cyklokarpaty. Po pierwsze, odniosłam wrażenie że trasy są bardziej ‘górskie’ typu – mocno pod górę i mocno w dół z odrobiną techniczny zjazdów (oczywiście nie ma co uogólniać, wszystko zależy od edycji). Może całe życie spędzone na Rychlebach pozwoliło na starty właśnie na takich trasach.

Pomimo że obydwie edycje są edycjami amatorskimi, można odnieść wrażenie, że na Cyklokarpatach jest jednak większy luz. Kilka wejść na podium właśnie na tym cyklu też odgrywa tutaj dużą rolę… :)

 

_DSC4624

 

  1. Zawody enduro

Tutaj można pisać i pisać.. Łatwo zauważyć, że w tym sezonie dwa słowa opisujące zawody enduro to: coraz więcej. Coraz więcej edycji, coraz więcej startujących, coraz więcej kobiet! Idzie to bardzo szybko w dobrym i rozwijającym się kierunku, coraz więcej osób decyduje się na organizację tego typu zawodów i z edycji na edycję wychodzi to coraz lepiej.

Edycje zawodów enduro w sezonie 2016:

  • MTB Enduro Series by Kellys
  • JoyRide
  • Enduro Trails w Bielsku
  • EMTB Enduro

Jak widać różnych edycji nie brakowało, a każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Od łatwiejszych edycji po te naprawdę hardkorowe.

I tak jak ze startami w maratonach, starty w enduro również były moimi pierwszymi. Nie było ich dużo, z niektórych zrezygnowałam, ale atmosfera, ludzie, klimat… Zdecydowanie warto, nawet jeżeli mamy dojechać na szarym końcu. Przecież dla niektórych to czysta zabawa.

Warto brać udział w zawodach ednuro chociażby ze względu na możliwość poznania nowych tras, spędzenia dnia na rowerze wśród innych endurowych maniaków i całkowitego wychillowania. Na zawodach enduro nie ma spiny. Wszyscy są uśmiechnięci i raczej panuje ogólny luz.

 

_DSC0312net

 

  1. Festiwale, zloty i targi rowerowe.

I te również coraz bardziej popularne! Jeszcze rok temu na zlot u chłopaków z Rowerowego Podhala można było wykupić miejsce na spokojnie, bilety były dość długo dostępne. W tym roku rozchodziły się jak ciepłe bułki, a nawet jeszcze szybciej. To mówi samo za siebie. W końcu kto by nie chciał spędzić weekendu w górach, na świetnych ścieżkach enduro z równie świetnymi ludźmi? W połączeniu w ogniskiem, luzem i czystą głową. Dalej nie trzeba przekonywać. Góralski klimat też ma tutaj znaczenie!

No i już chyba tradycyjnie dla wszystkich – festiwal JoyRide w Kluszkowcach, pomimo że w tym roku bardzo mokry, i tak oblegany. Edycja w Zakopanem, pomimo że moja pierwsza, również stara się dorównać rozmachem tej w Kluszkowcach i wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku.

Na koniec wrześniowe targi rowerowe w Kielcach. Chyba obowiązkowy punkt na liście każdego blogera. Ale nie tylko. Każdy może się wybrać na targi, wiele nowości, kolekcje na przyszły rok, firmy o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia lub takie, które dopiero wchodzą na rynek i mają bardzo atrakcyjną ofertę. Warto się z tym zapoznać. Poza tym nowe kontakty, możliwość spotkania z rowerowymi znajomymi. Nic tylko wsiadać i jechać.

 

cc2

joy12

ogn

 

  1. Szkolenia rowerowe.

O tym dlaczego warto był już post, ale takie szkolenia będę polecać każdemu. W tym sezonie miałam do czynienia z POMBĄ i z MtbAcademy i naprawdę warto z chłopakami działać! To naprawdę dużo daje, poprawia komfort naszej jazdy i przede wszystkim – zaczynamy jeździć świadomie! Przyszły sezon z pewnością nie obędzie się bez kolejnych szkoleń.

 

DCIM100GOPROG0021988.

IMG_2150

 

  1. Wyjazdy na zagraniczne zawody.

Jeżeli chcecie poszaleć na enduro lub maratonie za granicą, z ręką na sercu mogę polecić zawody na Słowacji w Kalnicy. Zawody są luźne, a cała impreza przypomina trochę nasz JoyRide. Wszystko odbywa się na bardzo podobnych zasadach. Warto!

 

_dsc9860net _DSC9704net

 

  1. Współpraca

Nawiązanie współpracy z firmami z branży z pewnością daje dużo możliwości. Szczególnie dla blogera. Ten sezon był dla mnie tak intensywny głównie dzięki firmie Kellys, która wypatrzyła mnie z tłumu i dzięki której mam na czym jeździć 😀 Ale do tego wszystkiego przyczynił się również między innymi Fox, dzięki któremu pięknie wyglądam, BioLogico, dzięki któremu mogę tworzyć takie pyszne i zdrowe potrawy. W międzyczasie pojawił się też TomTom, któremu zawdzięczam dobrej jakości zdjęcia.

 

  1. Wyprawy rowerowe

W tym sezonie ponownie udało się odkrywać Chorwację na rowerze (post na blogu), w końcu dotarłam na ścieżki w Bielsku, które mnie urzekły i oprócz męczenia SuperFlow na Rychlebach odkryłam kilka ciekawych tras w górach Opawskich.

 

_DSC9763net

DCIM101GOPROGOPR2543.

pomba-rychleby-57

 

  1. Blog

Tutaj dużo do poprawy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku, mam nadzieję że uda się Was zaciekawić jeszcze bardziej!

 

  1. Ogólnie

Patrząc na cały sezon, był on naprawdę udany. Rower to nie tylko ściganie, trenowanie, zawody i spalanie kalorii. To przede wszystkim masa wartościowych ludzi, atmosfera, niezapomniany klimat, , nawiązane przyjaźnie… Są to zdecydowanie bezcenne momenty i zgodzicie się ze mną, że nic nie daje większej frajdy niż wspólnie wylane hektolitry potu na fajnej wycieczce i chill przy wieczornym ognisku. I na szczęście pomimo tylu nowych rzeczy i startów obyło się bez żadnych kontuzji!

A planów na przyszły rok jest mnóstwo! Podejrzewam że Wy również nie możecie się już doczekać kolejnego sezonu :)

 

kellys-fatra-staronphoto-3i0a6675-pazdziernika-30-2015 kellys-fatra-staronphoto-3i0a6692-pazdziernika-30-2015

 

 

 

Czekoladki domowej roboty

Jakiś czas temu na fanpejdżu mogliście zobaczyć zdjęcie domowych, w 100% zdrowych i naturalnych czekoladek mojej produkcji. Ciągle się o nie dopytujecie, a przepis jest naprawdę banalnie prosty, dlatego też mając ten piękny, listopadowy weekend i siedząc w domu z poobijanym kolanem postanowiłam Wam ten dzień osłodzić.

 

Składniki na około 12 sztuk (foremka na kostki lodu):

– 2 duże, kopiaste łyżki oleju kokosowego (jeżeli nie chcecie, aby Wasze czekoladki miały kokosowy posmak, wystarczy użyć oleju bezzapachowego, który jest neutralny)

– łyżka miodu

– 3-4 łyżki prawdziwego kakao ( tak, aby masa nie była za gęsta, ale też nie za rzadka)

 

Olej razem z miodem rozpuszczamy na małym ogniu i dokładnie mieszamy (pamiętajcie, że te dwa składniki się nie połączą), ściągamy z gazu i dodajemy kakao. Bardzo dokładnie mieszamy i przelewamy do foremek. Dodatki możecie wrzucać wedle uznania. Masło orzechowe, wiórki kokosowe, orzechy, suszone owoce, cynamon.. Co tylko wpadnie Wam do głowy. Foremkę z czekoladkami wsadzamy do zamrażalnika i po 15 minutach są już gotowe. Przechowujcie je w zamrażalniku.

Wszyscy, którzy do tej pory próbowali tych czekoladek uważają, że smakują identycznie co wysokoprocentowa, gorzka czekolada. Najlepsze w nich jest to, że możecie wrzucić do nich co chcecie lub zostawić bez dodatków i w pełni poczuć smak czekolady. Smacznego!

Olej i kakao wykorzystane do czekoladek są firmy BioLogico, sprawdzają się idealnie!

 

czeko