Kokosowy fit sernik… bez sera!

 

Święta tuż, tuż, przygotowań pełno, bo rodzina przyjeżdża, bo pracy dużo, bo okna trzeba umyć, bo jajka poświęcić, bo wszystko na ostatnią chwilę… No i przecież na rower trzeba jechać 😀 Z tego też powodu mam dla Was przepis na idealne ciasto na ostatnią chwilę. Kokosowy sernik bez sera. Gwarantuję, że smakuje identycznie jak sernik, a nie ma w nim ani grama tego składnika. Jest w 100% fit, mało kaloryczny, naprawdę ciężko uwierzyć że to nie jest właśnie to klasyczne, mało zdrowe ciacho Wielkanocne. A co najważniejsze, zadowoli nawet najbardziej wymagające podniebienie wujka Staszka.. 😀

 

Składniki na mniejszą keksówkę:

-100g mąki kokosowej (szukajcie takiej z obniżoną zawartością tłuszczu)

-30g mąki ryżowej

-banan

-jajko

-łyżeczka proszku do pieczenia

-20g oleju kokosowego (BioLogico.pl)

-200ml wody

-200ml mleka

-1/4 szklanki ksylitolu (mi tyle słodyczy wystarcza, ale można dodać więcej, wg uznania) (BioLogico.pl)

-skórka otarta z cytryny + sok z cytryny (można pominąć)

-wiórki kokosowe

W jednej misce łączymy wszystkie suche składniki, w drugiej rozgniatamy banana, dodajemy jajko, rozpuszczony olej kokosowy, sok i skórkę z cytryny, wodę oraz mleko. Dokładnie mieszamy i przelewamy do suchych składników. Wszystko mieszamy tylko do momentu połączenia się składników. Ciasto przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia, posypujemy wiórkami kokosowymi i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, pieczemy 50 minut. Przed pokrojeniem studzimy. Najlepiej smakuje podane z jogurtem naturalnym i masłem orzechowym. PYCHAA :)

 

ciacho1

 

 

Nowy sezon na Rychlebach 2017

 

Co roku na otwarcie Rychlebskich Ścieżek pogoda była byle jaka. Zimno, mokro, szaro…  Jedynie atmosfera rozgrzewała klimat. W tym roku nie było zimno. Nie było mokro. Nie trzeba było też rozgrzewać atmosfery. BYŁ UPAŁ. Dosłownie. Pogoda dopisała wręcz idealnie. Wszyscy jeździli ubrani w letnie stroje a pod górę pot spływał z czoła dokładnie tak jak w lecie. Było idealnie.

 

DCIM101GOPROGOPR3053.

Trail Dr. Weissner’a.

DCIM101GOPROGOPR3066.

 

Czesi ponownie stanęli na wysokości zadania i trasy były świetnie przygotowane po zimie. Wyczyszczone, podsypane gdzie trzeba, dobrze ubite. Pojawiły się nowe mostki w miejscach, które już wymagały naprawy. Jedynie trzeci odcinek Superflow był nieco skrócony, jednak wszystko było obklejone taśmą i skrót był widoczny już z daleka. Nie było nagłych niespodzianek. Przede wszystkim było sucho, nie trzeba więc było później myć roweru! Jak na początek kwietnia to duży plus.

 

DCIM101GOPROGOPR3071.

DCIM101GOPROGOPR3075.

Drugi odcinek Superflow.

 

Zakladna, jak to w każdy słoneczny weekend, obfitowała w zapalonych rowerzystów, pełno namiotów, auta z różnych stron kraju… Ale też w dużą ilość piwa i śmiechu :)

 

DCIM101GOPROGOPR3077.

 

Tak jak w zeszłym roku na Zakladnej można kupić rzeczy rowerowe, wypożyczyć GT, kupić opaskę na kierownicę (w tym miesiącu kolor turkusowy) czy też zjeść i napić się czegoś dobrego. Chociaż, jeżeli chodzi o jedzenie, polecam przejechać się za Kościół, w stronę Cervenej Vody, na pysznego grillowanego pstrąga prosto z łowiska. Dla mnie to punkt obowiązkowy po każdej wyprawie na Rychleby :)

 

DCIM101GOPROGOPR3093.

DCIM101GOPROGOPR3095.

Rób zdjęcie szybciej bo jesteśmy głooodni… :D

 

Jeżeli chodzi o frekwencje, to szczerze mówiąc spodziewałam się większych tłumów. Oczywiście, ludzi było dużo, ale nie ogrom jak na taką słoneczną pogodę. O ile na Zakladnej było widać, że ludzi jest sporo, o tyle na samych ścieżkach właściwie było pusto. Można było spotkać pojedyncze grupki. To chyba coraz większa konkurencja wpływa na frekwencję oraz fakt, że w tym samym czasie była rowerowa impreza, Ęduro Haratnie, na Srebrnej Górze. To nie zmienia faktu, że Rychleby to punkt obowiązkowy w każdym sezonie! Naprawdę warto!

 

 

DCIM101GOPROGOPR3086.

Trail Dr Weissner’a.

DCIM101GOPROGOPR3061.

I gdzie tu jechać?