Ciasto z owsianą kruszonką i owocami

c2

Przed upieczeniem.

Czas na kolejny deser idealny dla rowerzystów! Świetna przekąska zarówno przed, w trakcie jak i po treningu. Kto nie uwielbia kruchego ciasta z owocami? Nie znam takiej osoby. A w zdrowej wersji z płatkami owsianymi, bezglutenowymi mąkami i masłem klarowanym? Palce lizać. W końcu, który rowerzysta nie lubi płatków owsianych? :)

Składniki na tortownicę lub większą blaszkę:

  • 1,5 szklanki mąki (u mnie mix ryżowej, jaglanej i gryczanej od BioLogico.pl, można zastąpić dowolną)
  • 2 szklanki płatków owsianych od BioLogico.pl
  • 3/4 kostki masła klarowanego
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • ksylitol według uznania (dla mnie 2 łyżki w zupełności wystarczają, można też zastąpić innym słodem)
  • 800 g dowolnych owoców (w mojej wersji są to truskawki, świetnie sprawdzą się też jagody, jabłka albo śliwki)
  1. Wszystkie składniki poza owocami przesypać do miski i wyrobić do uzyskania konsystencji kruszonki.
  2. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia, przesypać połowę kruszonki i dobrze ugnieść, aby powstał spód (ciasto będzie się kruszyć, jak to kruszyonka).
  3. Na spód wyłożyć umyte i pokrojone owoce.
  4. Owoce posypać pozostałą kruszonką.
  5. Wstawić do piekanrika nagrzanego do 180 stopni i piec około 35-40 minut (do momentu, aż kruszonka się zarumieni).
  6. Zaraz po wyciągnięciu z piekarnika ciasto będzie się rozwalać, dopiero po ostygnięciu będzie się dało pokroić na kawałki… Jest jednak tak pyszne, że cięzko wytrzymać i najlepiej wyjadać prosto z blaszki 😀

 

c1

Po upieczeniu.

 

Gorce, Maciejowa, Stare Wierchy… i piekące łydki.

 

DCIM101GOPROGOPR3466.

Widok z Maciejowej.

 

Wycieczki MTB są super. Ściganie ściganiem, zawody zawodami, ale i tak nic nie przebije weekendu z fajną ekipą, pięknymi widokami, chillem i pełnym luzem. Wystarczy trochę chęci i można zorganizować naprawdę fajną wyprawę rowerową. Tym razem padło na Koninki, skąd pieliśmy się w górę, objeżdżając trasę Mega maratonu rowerowego Kellys Cyklokarpaty. (GPS trasy znajdziesz TUTAJ)

 

DCIM101GOPROGOPR3483.

Polana Przysłop.

 

Celem naszej wycieczki była Maciejowa i Stare Wierchy. Start w Koninkach, z parkingu spod Ostoii Górskiej Koninki. Zaczęło się od asfaltu przeplatanego szutrem i podjazdy już na samym początku dawały w kość, jednak mając w głowie obiecane naleśniki z jagodami w schronisku na Starych Wierchach, noga jakoś sama ciągle kręciła, pomimo że niesamowicie piekła :)

Trasa sama w sobie miała 41 km. Jako że była to droga pod wyścig, podjazdy przeplatane były fajnymi, technicznymi zjazdami, co nie zdarza się często, kiedy sami planujemy zdobyć jakiś górski szczyt.

 

DCIM101GOPROGOPR3468.

Widok z Maciejowej na Polanie Przysłop.

 

Pierwszym punktem na mapie była Bacówka na Maciejowej i polana Przysłop, znajdujące się na grzbiecie odchodzącym od Turbacza do Rabki, skąd widok rozciąga się na Tatry. Żar lał się z nieba, więc tutaj chwila odpoczynku, banan i już jechaliśmy dalej, bo naleśniki w kolejnym schronisku nie chciały długo czekać.

 

DCIM101GOPROGOPR3490.

Polana Przysłop.

 

Dalej w dół i znowu w górę, pokonując kolejne podjazdy i kolejne techniczne zjazdy i po kilkunastu kilometrach naszym oczom ukazało się Schronisko na Starych Wierchach, położone w zachodniej części Gorców, na grzbiecie ciągnącym się od Turbacza do Rabki. I to tutaj właśnie podają najlepsze na świecie, wspomniane wyżej naleśniki z jagodami. Każdy wysiłek jest tego warty. W otoczeniu fajnych rowerów i pięknych gór, smakują jeszcze lepiej.

 

img_8609

 

Jako że był to kulminacyjny punkt wyjazdu, przyszła pora powrotu. Oczywiście wciąż trzymając się GPS’a (klik). Znalazło się jeszcze kilka podjazdów, ale głównie dłuugie, leśne, techniczne zjazdy.

W całej tej wyciecze udało się nawet w pełni przejechać znany wśród Cyklokarpatowiczów kamienisty, techniczny zjazd, na którym wszyscy zawsze mają najlepsze foty. I dużo funu. Ale udało się również całkowicie przypadkiem, poza wyznaczoną trasą, znaleźć „endurowy” zjazd. To co tygryski lubią najbardziej :)

 

DCIM101GOPROGOPR3499.

Zjazd enduro poza trasą GPS’a.

 

Nie każdy lubi cross-country. Jednak całodniowa wycieczka, zdobycie szczytu czy kolejnego punktu na mapie to dobra sprawa. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że jeszcze bardziej kochasz rower, bo dzięki niemu poznajesz piękne, polskie (i nie tylko) góry i niesamowite miejsca. A trasa jest godna polecenia i warto nawet pokusić się na zdobycie Turbacza, najwyższego szczytu Gorców.

Whyte 29-CS spisał się idealnie na tą trasę. Nawet na technicznych zjazdach. Błotniki Simpla ratowały przed błotem a plecak Camelbak przed głodem i kapciem. :)

 

DCIM101GOPROGOPR3492.