Jeżeli o mnie chodzi, jest to zdecydowanie najgorszy okres w całym roku. Często łapią mnie przeziębienia, choroby, które nie raz kończą się antybiotykiem (których staram się unikać za wszelką cenę, czasami jednak nie mam wyjścia). Niestety, mojej odporności pozostaje wiele do życzenia, chociaż, odkąd od kilku lat systematycznie uprawiam sport, zdecydowanie się poprawiła, ale wiadomo – zawsze może być lepiej.

Kiedyś, od września do kwietnia, chorowałam średnio co miesiąc (około 6 razy w ciągu całego roku), teraz w tym okresie zdarza mi się może dwa, trzy razy.. To aż o połowę mniej, więc sprawdza się tutaj powiedzenie, że sport to zdrowie. Niestety, ostatnio załatwiłam ucho na basenie i skończyło się zapaleniem.. I oczywiście antybiotykiem.. Tak jak różnej maści choroby staram się leczyć inaczej, tak przy zapaleniu ucha nie mam innego wyjścia, gdyż ciągnie się to za mną już 2 tygodnie..

Jesień generalnie nie sprzyja mojej aktywności fizycznej, najzwyczajniej w świecie mi się nie chce. Oczywiście, często się motywuję i ruszam z domu, jednak gdy patrzę za okno i widzę szarówkę, deszcz i ogromną wichurę, nie chce mi się nawet przejść kilkadziesiąt metrów na przystanek. Uwielbiam złotą, polską jesień, jednak przy obecnej pogodzie najchętniej zakopałabym się pod kocem i nadrobiła trochę zaległości książkowych (nie mówię o nauce oczywiście, bo tego też mi się w listopadzie nie chce.. a trzeba :D) albo filmowych.

Oczywiście, każdy potrzebuje odpoczynku i dla mnie chyba listopad jest właśnie tym miesiącem, w którym zawsze trochę odpuszczam. Później przychodzi grudzień, w górach śnieg i już w podskokach, lecę na biegówki czy też narty i szybko nadrabiam listopadowe lenistwo. Jedyne, co mnie pociesza w tym okresie, to świąteczne reklamy (szczególnie coca-coli :D). Uwielbiam je i zawsze mnie pozytywnie nastawiają, bo wiem, że święta za pasem.

Niestety, obecnie jestem wykreślona z większej aktywności fizycznej na jakieś 2 tygodnie, dopóki moje ucho się nie wyleczy a organizm nie pozbiera bo dawce antybiotykowej.. Pozostaje dobrze się odżywiać i spacerować.

Cieszę się, że połowa listopada już za nami, bo nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam sporty zimowe. Całe życie jeżdzę na nartach, a w tamtym roku zakochałam się w biegówkach i z niecierpliwością oczekuję śniegu w górach!

Macie jakieś sprawdzone, domowe sposoby na poprawę odporności i przeziębienia? W ogóle, to tylko ja tak mam, czy listopad to dla każdego miesiąc „nic mi się nie chcę”? A może wręcz przeciwnie, macie siłę na rower non-stop? Cały czas mnie to pytanie nurtuje. Życzę miłego weekendu, oby był chociaż trochę słoneczny :)

las

jesień

źródło drugiego zdjęcia – psychopedagog.eu

 

Share This