img_8235

img_8093

 

Są trzy fazy, które towarzyszą każdemu po weekendzie na Joy Ride. Wszystkie trwają dobre kilka dni. I nie wiadomo która gorsza. Faza powrócenia do codzienności, faza rozpakowywania walizki czy faza odkopania się ze zdjęć i wyciągnięcia z nich samych perełek. Dla blogerów istenieje jeszcze czwarta faza, czyli napisanie ciekawej relacji, co po Joyu wcale taką łatwą sprawą nie jest, bo każdy kto brał w tym udział wie, jak ciężko przelać tą atmosferę i emocje w słowa. Właściwie jest to prawie niewykonalne, ale skoro kolejny Joy Ride w Kluszkowcach dopiero za rok, pozostaje próbować i pisać, i wspominać.. A jest co wspominać.

 

img_8082 img_8244

 

Jak już wszystkim wiadomo, Joy Ride Bike Festival to 3-dniowa, największa impreza rowerowa, mająca miejsce w Kluszkowcach u podnóży góry Wdżar. Od piątku do niedzieli miejscowość ta zamienia się w prawdziwą mekkę dla wszystkich rowerzystów i pasjonatów rowerowania. Nie ma tu miejsca na nudę czy brak rozrywek. Jest co robić. Zaczynając od wielu rowerowych konkurencji, a w tym roku były to:

  • Enduro
  • Maraton Rowerowy Kellys Cyklokarpaty
  • Whip Contest
  • Downhill
  • Dual Slalom
  • Fly Bag
  • Pump track

 

fullsizerender img_8083

 

Poza konkurencjami można było spędzić czas w miasteczku wystawców, gdzie również na odwiedzających czekały liczne atrakcje, konkursy, niespodzianki, towar w festiwalowych cenach… a gdzie nigdzie można było napić się piwa lub cytrynówki. Nie trzeba startować w żadnych zawodach, żeby w pełni korzystać z dobrodziejstw Joya. Wystarczyło wykupić pakiet „Nie startuję, jeżdzę i chilluję”. Wtedy można jeździć… i chillować. A chill w Kluszkach to dobra sprawa. Szczególnie przy takiej pogodzie, jaka trafiła się w tym roku. A była naprawdę idealna! Pojawiła się nawet typowo kolarska opalenizna. Tak naprawdę to nie trzeba mieć nawet swojego sprzętu, gdyż do dyspozycji było 151 rowerów, które można było przetestować! A na wieczorne Bike Party chyba nie trzeba było długo nikogo namawiać… :)

 

img_8101 img_8178

 

W tym roku lawirując pomiędzy obowiązkami, maratonem i Bike Parkiem nie udało się w pełni wykorzystać dobrodziejstw, jakie oferuje Joy Ride. Jednak impreza jest warta zachodu! To też dobra okazja, żeby spotkać się ze znajomymi czy ludźmi z branży.

 

img_8199 img_8269

 

Tym razem to sobota była najintensywniejszym dniem, bo wtedy właśnie odbył się Maraton Rowerowy Kellys Cyklokarpaty i zawody Enduro. O ile o samym Enduro wiem tyle, że w tym roku było naprawdę dobrze, i organizacyjnie i z pomiarem czasu, tak o wiele więcej mogę napisać o samym maratonie. Zajmując 3. miejsce w swojej kategorii coś tam wiem.

 

27_05_kluszkowce_miasteczko_468 27_05_kluszkowce_miasteczko_495

 

Edycja w Kluszkowcach jest zdecydowanie najbardziej wyczekiwaną edycją Kellys Cyklokarpaty w roku. I zdecydowanie najtrudniejszą. To tutaj leją się pot, łzy, a nawet krew. Brzmi strasznie, ale w rzeczywistości wszyscy przez cały rok przebierają nogami żeby tylko już stanąć na starcie. Nawet najkrótszy dystans, 29 km, w tym rejonie jest morderczym wysiłkiem. Objazd Góry Wdżar, podjazd na Lubań… Pieniny mają dużo do zaoferowania. Stojąc na starcie towarzyszą Ci różne emocje. Strach, podniecenie, chęć rywalizacji… W momencie startu myślisz – tak, to jest to. Do pierwszego podjazdu. Wtedy zastanawiasz się, po co Ci to. Przecież możesz jeździć na luzie, po leśnych ścieżkach, nie wychodząc poza strefę komfortu.

 

27_05_kluszkowce_miasteczko_124

 

Później jedziesz dalej i nagle Twoim oczom ukazują się niesamowite widoki. Później przychodzi dobry, techniczny zjazd. Następnie zostają Ci dwa ostatnie kilometry, walczysz ze sobą bo przecież jedziesz już grubo ponad 2 godziny na maxa… I nagle przed Tobą wyłania się meta… A po jej przejechaniu i opadnięciu emocji, pierwsze co robisz, to wpisujesz maraton w Kluszkowcach w kalendarz na przyszły rok. Obowiązkowo. Bo niby każdy wie że trudno i ciężko, ale to uzależnia. Wielkie brawa dla Organizatorów za tak dobrą trasę. Ciężkie podjazdy i techniczne zjazdy to coś, co tygryski lubią najbardziej.. a w Kluszkowcach właśnie to można znaleźć :)

 

27_05_kluszkowce_miasteczko_102 img_8114

 

Podsumowując cały weekend, jeżeli wciąż nigdy nie byłeś na Festiwalu Joy Ride, to czekaj aż pojawi się termin przyszłorocznego wydarzenia i wpisuj wielkimi literami w kalendarz. Nie ma co tu dużo pisać, tam trzeba być. Poznać ludzi, poczuć atmosferę, wczuć się w klimat. Pojeździć na rowerze, wystartować w zawodach czy w maratonie, napić się piwa z tymi, którzy mają dokładnie taką samą pasję jak Ty. Bo pasja łączy ludzi. Joy Ride też łączy ludzi.

 

img_8221 img_8250 zzjj

 

Share This