Sezon rowerowy powoli dobiega końca, chociaż dla niektórych, jeżeli pogoda dopisze, będzie trwał całą zimę. Niestety, w zimę na Pradziada wjechać na rowerze raczej ciężko, tak więc zrobiłam to korzystając jeszcze z uroków słonecznego września. Oprócz typowych ścieżek rowerowych, singli, lubię czasami zdobyć jakiś szczyt, satysfakcja gwarantowana.

Pradziad nie taki straszny jak go malują

     Pradziad jest najwyższym szczytem w paśmie Gór Wysokiego Jesionika, mierzy 1491 m n.p.m., a że moja rodzinna miejscowość położona jest blisko granicy czeskiej, postanowiłam w końcu odpuścić Rychlebskie Ścieżki i zapuścić się głębiej w las. Zapakowałam sprzęt do auta, 40 minut i jesteśmy na miejscu. Zaparkowaliśmy 5km za Jesenikiem, po czym wyruszyliśmy przed siebie, w stronę rozpościerającego się przed nami pasma górskiego. Pogoda dopisała idealnie, widoczność była wręcz wymarzona do podziwiania widoków i robienia zdjęć. Oczywiście, jak to ze mną bywa, zawszę muszę czegoś zapomnieć. Tym razem padło na uchwyt do kamerki na kierownicę, tak więc co jakiś czas musiałam się zatrzymywać i robić zdjęcia, ale nawet to nie było w stanie zakłócić tej wyprawy, a uwiecznienie widoków było warte tych kilku przystanków. Na szczęście moi kompani byli bardzo wyrozumiali. Drogę, od miejsca z którego wystartowaliśmy, można podzielić na dwie części. Pierwsza część liczy 12,5km, najpierw kilka km drogą asfaltową, po czym z wielkim uśmiechem na ustach wjechałam do lasu. Po pokonaniu tego dystansu dojechaliśmy do Cervenohorskego sedla lub jak kto woli, po polsku, Przełęczy Czerwonogórskiej, mieszczącej się na wyskości 1013 m n.p.m. Dla mniej wytrwałych, znajduje się tam restauracja, więc można coś zjeść i chwilę odpocząć, jednak my, standardowo zaopatrzeni w banany, gorzką czekoladę i żele, nie robimy przerwy (po drodze było ich wystarczająco dużo na zdjęcia) i jedziemy dalej. Przed nami druga część trasy, czyli kolejne 12,5km podjazdu. Droga nie jest bardzo stroma, z ładnymi widokami, ciągle się zastanawiałam dlaczego wjeżdżam tutaj na rowerze dopiero pierwszy raz.

DCIM100GOPROGOPR0609.

DCIM100GOPROGOPR0609.

DCIM100GOPROGOPR0615.

DCIM100GOPROGOPR0615.

DCIM100GOPROGOPR0628.

DCIM100GOPROGOPR0628.

Chwilowy kryzys ostatecznie został pokonany

     Odpowiedź na to pytanie przyszła kilka kilometrów dalej, a dokładnie, kilometr przed chatką turystyczną Svycarna. Zaczęła się przysłowiowa ściana płaczu. 800 m przewyższenia, nachylenie momentami przekracza 15%. Wtedy zrozumiałam, że żeby tutaj podjechać, łydki muszą być porządnie wytrenowane. Na szczęście, po całym, bardzo aktywnym rowerowym sezonie, moje spisały się na medal i podjazd został pokonany. Oczywiście w trakcie był mały kryzys, ale szybko się zmotywowałam, widząc że moi kompani również nie zamierzają się poddać. No i wreszczie, pokonując ostatni, najgorszy podjazd, naszym oczom ukazał się Pradziad w całej swojej okazałości, ze wspaniałymi widokami i bardzo charakterystyczną wieżą. Temperatura od razu spadła o kilka stopni, ale na to również byliśmy przygotowani. Głodni i zmęczeni, spragnieni chwili odpoczynku, szybko dojechaliśmy do restauracji w wieży, dostarczyliśmy sobie porządną dawkę kalorii w postaci sera smażonego i dużej kawy, aby mieć siłę na 25-kilometrowy zjazd, czego nie mogłam się doczekać już od samego początku. Kilka ostatnich fotek.. i wyczekiwany przez wszystkich moment.. lecimy w dół! Uwielbiam to uczucie wiatru we włosach i pozytywne zmęczenie przy zjeździe.

DCIM100GOPROGOPR0651.

DCIM100GOPROGOPR0651.

DCIM100GOPROGOPR0641.

DCIM100GOPROGOPR0641.

DCIM100GOPROGOPR0649.

DCIM100GOPROGOPR0649.

DCIM100GOPROGOPR0645.

DCIM100GOPROGOPR0645.

Pierwszy, nie ostatni raz

     W ten właśnie sposób, z ogromną ilością endorfin, szczęsliwi, uśmiechnięci i zmęczeni, przy zachodzącym już słońcu, dotraliśmy do auta, a mi od tamtej pory szczyt ten cały czas chodzi po głowie.
Pradziad został zdobyty, z pewnością nie był to ostatni raz, może w tym roku rowerem już tam nie wjadę, ale przecież cała zima przede mną, a co za tym idzie… Na pewno się przekonacie :)

DCIM100GOPROGOPR0618.

DCIM100GOPROGOPR0618.

DCIM100GOPROGOPR0640.

DCIM100GOPROGOPR0640.

Pradziad dla wszystkich

     Trasę polecam wszystkim, zarówno początkującym jak i tym bardziej wprawionym w bój. Można ją skrócić, podjeżdżając pod kurort narciarski Cervenohorske sedlo, skąd na szczyt jest tylko około 11km, jeżeli ktoś nie czuje się na siłach do pokonania łącznie 50km, ale dla tych objeżdżonych, po co iść po najmniejszej lini oporu? Ja zdecydowanie za każdym razem stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej.. I chyba się opłaciło :)

DCIM100GOPROGOPR0631.

DCIM100GOPROGOPR0631.

Share This