Tym razem coś innego niż ciągłe Czechy i Rychleby.. Nie żeby mi się to kiedyś znudziło. Wracając do tematu, na weekend wybraliśmy się do Kościeliska na II Podhalański Zlot Enduro, zorganizowany przez Rowerowe Podhale. Z niecierpliwością wyczekiwałam tego weekendu od dłuższego czasu, a kiedy nadszedł piątek, radość osiągnęła punkt kulminacyjny – jedziemy, w końu się doczekałam. Gdybym miała opisać ten weekend w kilku słowach to był to jeden z lepszych wyjazdów rowerowych, kończący sezon 2015 (chociaż pogoda nie wskazuje na to, żeby miał to być koniec sezonu.. i na całe szczęście).

kel

Dzień pierwszy – przyjazd na miejsce i wieczorna impreza integracyjna

Na miejsce dotarliśmy nieco spóźnieni, przez co niestety nie zostaliśmy ulokowani bezpośrednio w MTB Hostelu, tylko kawałek dalej, ale specjalnie nam to nie przeszkadzało. Szybkie przywitanie, później kolacja – najlepsze pierogi z bryndzą! i szarlotka na deser, o której mardziłam przez cały dzień, no ale przecież czego Kellys nie zrobi dla swojej zawodniczki 😀 wieczorny spacer po Krupówkach i wracamy się integrować. Było ognisko, była dobra atmosfera i pasja wisząca w powietrzu! Czego nam więcej potrzeba?

DCIM100GOPROGOPR1087.

Pierwszy widok.

DCIM100GOPROGOPR1093.

Kellys Team w akcji!

Weekend w Tatrach: Dzień drugi – rower, rower, rower… I Integracji ciąg dalszy 

W końcu nadeszło to, na co wszyscy najbardziej czekali (oprócz zimnego piwa oczywiście), czyli rower. Wystartowaliśmy około 10 spod hostelu. Kierunek – Pasmo Palenicy Kościeliskiej. Najpierw nieco błotnisty podjazd, po czym dotarliśmy na Polanę Mietłówkę, gdzie zaczynają się trasy.

DCIM100GOPROGOPR1121.

Zjazd pierwszy, nazwany Długim, jak dla mnie, najtrudniejszy ze wszystkich. Warunki niestety też nie były łatwe- tydzień wcześniej spadło 10cm śniegu, po czym chwilę przed naszym przyjazdem wszystko stopniało, było więc bardzo ślisko i bardzo błotniście. I uwaga – czego nie wzięłam tym razem? Ochraniaczy! Taka ważna rzecz, nie wiem jak to się stało. A w sumie to wiem. Nie wyrobiłam się z pakowaniem.. jak zawsze. No więc na pierwszym odcinku leciałam przez kierownicę dwa razy. Przynajmniej nowy kask zdał egzamin w 100% (Kellys Razor – polecam). Niestety moje kolana odczuły brak ochraniaczy. No ale jak się nie potrafi dobrze spakować tak to bywa.

Zjazd Mietła

Zjazd drugi – Mietła, był już nieco łatwiejszy, chociaż i tak leciałam kolejne dwa razy. Tak to już jest, nigdy nie miałam bliskiego spotkania z korzeniami na Rychlebach, więc gdzieś trzeba to nadrobić.

DCIM100GOPROGOPR1099.

Polana Mietłówka.

DCIM100GOPROGOPR1102.

W końcu przyszedł czas na ostatni zjazd – Ciepły. Jak sama nazwa mówi, bardzo przyjemny, poszedł mi zdecydowanie najlepiej (moje kolana, uda i głowa były już wystarczająco poobijane, motywacja była więc duża) i nie wywaliłam się ani razu. WOW. No i była też szybka lekcja techniki.

Między każdym odcinkiem robiliśmy małe przerwy, w końcu pogoda dopisała nam wręcz idealnie i lepszej chyba nie mogliśmy się spodziewać, trzeba było się więc wygrzać na słońcu, w dodatku z takimi widokami. No i po wszystkim, pozytywnie zmęczeni, zadowoleni i z wielkimi uśmiechami na twarzy popędziliśmy prosto na obiad. Trasy generalnie były bardzo ciekawe, momentami techniczne, momentami strome, było też trochę korzeni, ale przy okazji dużo zabawy. Z chęcią przejechałabym je jeszcze raz, może tylko z trochę mniejszą ilością błota.. i siniaków.

DCIM100GOPROGOPR1106.

IMG_2696przer

Po obiedzie wybraliśmy się do Bukowiny Tatrzańskiej na termy, w końcu trochę relaksu nam się należało po długim dniu. A wieczorem, pomimo zmęczenia, integracja i tak była :)

Dzień trzeci – na rower zabrakło już czasu

Tak, tak, niestety.  Pomimo iż wszyscy jechali, a większość została na zlocie do późnego popołudnia, ja musiałam już o 11 wracać, nad czym ubolewałam przez cały dzień, bo nawet przez wielke siniaki i to, że wszystko mnie bolało, miałam ogormną ochotę pośmigać jeszcze trochę po górach i spróbować się nie wywalić. No ale tak to już bywa, inne zobowiązania (na szczęście również z rowerem związane) wzywały. Pomimo szybkiego powrotu, zdążyłam się jeszcze pożegnać, pokręcić chwilę przy naszym stoisku i pojechałam dalej w świat 😀

DCIM100GOPROGOPR1108.

Co chwile przerwa na zdjęce z widokami.

DCIM100GOPROGOPR1113.

Zasłużony odpoczynek.

Podsumowując – chcę więcej!

Zdecydowanie tak! Poobijana, z wielkimi siniakami, ale za to bardzo podekscytowana i bardzo szczęśliwa stwierdzam, że cały zlot był naprawdę udany. Zaczynając od pogody(!), poprzez świetną ekipę, na organizacji kończąc. Szczerze mówiąc z chęcią spakowałabym się znowu (tym razem jednak uwzględniając ochraniacze) i powtórzyła cały zlot jeszcze raz. Chłopaki z Rowerowego Podhala spiali się na medal, uwielbiam ludzi którzy organizują akcje tego typu. Bardzo się cieszę, że wzięłam w tym udział, szkoda tylko, że to ostatnia taka impreza w tym roku.. no ale cały 2016 przed nami! Nie mogę się już doczekać. Jeżeli będzie III edycja zlotu, pojawię się na niej na 100%. Jestem teraz pozytywnie nakręcona na kolejny sezon, który, mam nadzieję, będzie równie udany jak ten weekend.

IMG_2673przer

DCIM100GOPROGOPR1111.

Obowiązkowe selfie musi być!

Share This