Weekendowy chill na Leskowcu

 

img_0061

 

Złota polska jesień to jest to. Kiedy przychodzi weekend, a za oknem słonecznie, ciepło, a dookoła dużo kolorowych liści. Wtedy wiadomo, że istnieje tylko jedna możliwość. Pakować rower i ruszać w góry i lasy. Tym razem padło na (uwaga spoiler: nie będą to Rychleby :) ) Leskowiec (857m n.p.m.)!

 

img_0293

 

Dla tych, którzy nie mają pojęcia gdzie ów Leskowiec się znajduje już nakreślam położenie – w pobliżu Wadowic. Tym razem jednak startowaliśmy z Tarnawy Górnej, gdyż podjazd stamtąd jest łagodniejszy, a była to typowa luźna, niedzielna wycieczka „na chillu“, dlatego chcieliśmy ominąć strome i długie podjazdy.

 

img_0014 img_0048

 

Tak więc wyjeżdżając koło 10 z Krakowa, o 11 parkowaliśmy już na małym, prywatnym parkingu, należącym do pobliskiego sklepiku w Tarnawie Górnej (parking jest prywatny, opłaty można dokonać w mały sklepiku po drugiej stronie ulicy). Szybkie wypakowanie, ogarniecie siebie i sprzętu, po czym trzymając się niebieskiego szlaku ruszyliśmy. Wyjeżdżając z parkingu skręcliśmy w lewo, szlak przez chwile prowadzi drogą asfaltową z dość ostrym podjazdem, po czym przemienia się w wybrukowaną ścieżkę, która wchodzi w las i po chwili zamienia się w naturalną, łagodną lesną drogę, na której podjazd to sama przyjemność.

 

img_0020 img_0060

 

Trzymając się cały czas niebieskiego szlaku, po około 6 km naszym oczom ukazało się schronisko. Szybkie doładowanie energii i ruszyliśmy jeszcze kawałek dalej na szczyt. Z schroniska to już dosłownie rzut kamieniem. Pogoda była idealna, więc jedynym dobry rozwiązaniem było… leniuchowanie na polanie w pełnym słońcu.

 

img_0035

 

Jako że w łydkach pozostawał mały niedosyt, postnowiliśmy jeszcze ruszyć szczytami w głąb lasu, które prowadziły do świetnego punktu widokowego. Obowiązkowa sesja zdjęciowa i powrót dokładnie tą samą trasą.

 

img_0294

 

Leskowiec to idealna opcja na luźną weekendową wycieczkę. Lekki podjazd, piękne widoki i ciekawe szlaki. Warto się wybrać jesienną porą, kiedy dookoła piękna złota aura :)

 

img_0042 img_0052 img_0292

CamelBak Polska

Fox Racing Polska

 

 

Gorce, Maciejowa, Stare Wierchy… i piekące łydki.

 

DCIM101GOPROGOPR3466.

Widok z Maciejowej.

 

Wycieczki MTB są super. Ściganie ściganiem, zawody zawodami, ale i tak nic nie przebije weekendu z fajną ekipą, pięknymi widokami, chillem i pełnym luzem. Wystarczy trochę chęci i można zorganizować naprawdę fajną wyprawę rowerową. Tym razem padło na Koninki, skąd pieliśmy się w górę, objeżdżając trasę Mega maratonu rowerowego Kellys Cyklokarpaty. (GPS trasy znajdziesz TUTAJ)

 

DCIM101GOPROGOPR3483.

Polana Przysłop.

 

Celem naszej wycieczki była Maciejowa i Stare Wierchy. Start w Koninkach, z parkingu spod Ostoii Górskiej Koninki. Zaczęło się od asfaltu przeplatanego szutrem i podjazdy już na samym początku dawały w kość, jednak mając w głowie obiecane naleśniki z jagodami w schronisku na Starych Wierchach, noga jakoś sama ciągle kręciła, pomimo że niesamowicie piekła :)

Trasa sama w sobie miała 41 km. Jako że była to droga pod wyścig, podjazdy przeplatane były fajnymi, technicznymi zjazdami, co nie zdarza się często, kiedy sami planujemy zdobyć jakiś górski szczyt.

 

DCIM101GOPROGOPR3468.

Widok z Maciejowej na Polanie Przysłop.

 

Pierwszym punktem na mapie była Bacówka na Maciejowej i polana Przysłop, znajdujące się na grzbiecie odchodzącym od Turbacza do Rabki, skąd widok rozciąga się na Tatry. Żar lał się z nieba, więc tutaj chwila odpoczynku, banan i już jechaliśmy dalej, bo naleśniki w kolejnym schronisku nie chciały długo czekać.

 

DCIM101GOPROGOPR3490.

Polana Przysłop.

 

Dalej w dół i znowu w górę, pokonując kolejne podjazdy i kolejne techniczne zjazdy i po kilkunastu kilometrach naszym oczom ukazało się Schronisko na Starych Wierchach, położone w zachodniej części Gorców, na grzbiecie ciągnącym się od Turbacza do Rabki. I to tutaj właśnie podają najlepsze na świecie, wspomniane wyżej naleśniki z jagodami. Każdy wysiłek jest tego warty. W otoczeniu fajnych rowerów i pięknych gór, smakują jeszcze lepiej.

 

img_8609

 

Jako że był to kulminacyjny punkt wyjazdu, przyszła pora powrotu. Oczywiście wciąż trzymając się GPS’a (klik). Znalazło się jeszcze kilka podjazdów, ale głównie dłuugie, leśne, techniczne zjazdy.

W całej tej wyciecze udało się nawet w pełni przejechać znany wśród Cyklokarpatowiczów kamienisty, techniczny zjazd, na którym wszyscy zawsze mają najlepsze foty. I dużo funu. Ale udało się również całkowicie przypadkiem, poza wyznaczoną trasą, znaleźć „endurowy” zjazd. To co tygryski lubią najbardziej :)

 

DCIM101GOPROGOPR3499.

Zjazd enduro poza trasą GPS’a.

 

Nie każdy lubi cross-country. Jednak całodniowa wycieczka, zdobycie szczytu czy kolejnego punktu na mapie to dobra sprawa. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że jeszcze bardziej kochasz rower, bo dzięki niemu poznajesz piękne, polskie (i nie tylko) góry i niesamowite miejsca. A trasa jest godna polecenia i warto nawet pokusić się na zdobycie Turbacza, najwyższego szczytu Gorców.

Whyte 29-CS spisał się idealnie na tą trasę. Nawet na technicznych zjazdach. Błotniki Simpla ratowały przed błotem a plecak Camelbak przed głodem i kapciem. :)

 

DCIM101GOPROGOPR3492.

 

 

Otwarcie Cetrum Testowego Whyte w Bielsku

Enduro trails w Bielsku znają już chyba wszyscy. Miejscówka na obrzeżach miasta ze świetnymi singlami i popularnym wśród rowerowej społeczności Twisterem robi robotę od dobrych kilku sezonów. Świetnie przygotowane trasy i cała otoczka przyciągają tłumy rowerzystów.

 

img_8405

 

A co w tym wszystkim najlepsze to to, że wciąż się rozwija. W zeszły weekend miało miejsce oficjalne otwarcie Centrum Testowego rowerów Whyte, umiejscowione za biurem Enduro Trails, koło Rowerowni-Freeridesport i pumptruck’a. Dostępne jest 10 różnych modeli, od HT po fulle, cała gama rozmiarów od S do XL, tak więc każdy znajdzie coś dla siebie. Jeden model można testować maksymalnie godzinę, natomiast koszt wypożyczenia sprzętu na cały dzień to około 120zł. Wystarczy mieć ze sobą dowód osobisty.

 

pozyczone

fot. Rowerownia-Freeridesport

DCIM101GOPROGOPR3420.

 

To dobry ruch ze strony Whyte’a. Po pierwsze, daje możliwość poznania marki i specyficznej geometrii osobom, które nigdy wcześniej nie miały z tym do czynienia, szczególnie że Whyte dopiero pojawa się na polskim rynku i niewiele osób miało z nim wcześniej styczność, a po drugie pokazuje, że marka jest otwarta na kontakt z klientem i chętnie zaraż swoją pasją do dwóch kółek! To się ceni :)

 

DCIM101GOPROGOPR3398.

tlo

fot. Krzysztof Caputa

 

Miejscówka do Centrum Testowego też została dobrana bardzo dobrze – można przetestować jak rowery sprawdzają się na podjeździe, jak zawieszenie działa na trasie DH i czy dobrze pompuje na Twisterze. Kolejny dobrze przemyślany ruch.

 

img_8374 img_8408

 

Zdjęcia i post powstały przy współpracy z All About Bikes.

 

Joy Ride i Kellys Cyklokarpaty Kluszkowce 2017

img_8235

img_8093

 

Są trzy fazy, które towarzyszą każdemu po weekendzie na Joy Ride. Wszystkie trwają dobre kilka dni. I nie wiadomo która gorsza. Faza powrócenia do codzienności, faza rozpakowywania walizki czy faza odkopania się ze zdjęć i wyciągnięcia z nich samych perełek. Dla blogerów istenieje jeszcze czwarta faza, czyli napisanie ciekawej relacji, co po Joyu wcale taką łatwą sprawą nie jest, bo każdy kto brał w tym udział wie, jak ciężko przelać tą atmosferę i emocje w słowa. Właściwie jest to prawie niewykonalne, ale skoro kolejny Joy Ride w Kluszkowcach dopiero za rok, pozostaje próbować i pisać, i wspominać.. A jest co wspominać.

 

img_8082 img_8244

 

Jak już wszystkim wiadomo, Joy Ride Bike Festival to 3-dniowa, największa impreza rowerowa, mająca miejsce w Kluszkowcach u podnóży góry Wdżar. Od piątku do niedzieli miejscowość ta zamienia się w prawdziwą mekkę dla wszystkich rowerzystów i pasjonatów rowerowania. Nie ma tu miejsca na nudę czy brak rozrywek. Jest co robić. Zaczynając od wielu rowerowych konkurencji, a w tym roku były to:

  • Enduro
  • Maraton Rowerowy Kellys Cyklokarpaty
  • Whip Contest
  • Downhill
  • Dual Slalom
  • Fly Bag
  • Pump track

 

fullsizerender img_8083

 

Poza konkurencjami można było spędzić czas w miasteczku wystawców, gdzie również na odwiedzających czekały liczne atrakcje, konkursy, niespodzianki, towar w festiwalowych cenach… a gdzie nigdzie można było napić się piwa lub cytrynówki. Nie trzeba startować w żadnych zawodach, żeby w pełni korzystać z dobrodziejstw Joya. Wystarczyło wykupić pakiet „Nie startuję, jeżdzę i chilluję”. Wtedy można jeździć… i chillować. A chill w Kluszkach to dobra sprawa. Szczególnie przy takiej pogodzie, jaka trafiła się w tym roku. A była naprawdę idealna! Pojawiła się nawet typowo kolarska opalenizna. Tak naprawdę to nie trzeba mieć nawet swojego sprzętu, gdyż do dyspozycji było 151 rowerów, które można było przetestować! A na wieczorne Bike Party chyba nie trzeba było długo nikogo namawiać… :)

 

img_8101 img_8178

 

W tym roku lawirując pomiędzy obowiązkami, maratonem i Bike Parkiem nie udało się w pełni wykorzystać dobrodziejstw, jakie oferuje Joy Ride. Jednak impreza jest warta zachodu! To też dobra okazja, żeby spotkać się ze znajomymi czy ludźmi z branży.

 

img_8199 img_8269

 

Tym razem to sobota była najintensywniejszym dniem, bo wtedy właśnie odbył się Maraton Rowerowy Kellys Cyklokarpaty i zawody Enduro. O ile o samym Enduro wiem tyle, że w tym roku było naprawdę dobrze, i organizacyjnie i z pomiarem czasu, tak o wiele więcej mogę napisać o samym maratonie. Zajmując 3. miejsce w swojej kategorii coś tam wiem.

 

27_05_kluszkowce_miasteczko_468 27_05_kluszkowce_miasteczko_495

 

Edycja w Kluszkowcach jest zdecydowanie najbardziej wyczekiwaną edycją Kellys Cyklokarpaty w roku. I zdecydowanie najtrudniejszą. To tutaj leją się pot, łzy, a nawet krew. Brzmi strasznie, ale w rzeczywistości wszyscy przez cały rok przebierają nogami żeby tylko już stanąć na starcie. Nawet najkrótszy dystans, 29 km, w tym rejonie jest morderczym wysiłkiem. Objazd Góry Wdżar, podjazd na Lubań… Pieniny mają dużo do zaoferowania. Stojąc na starcie towarzyszą Ci różne emocje. Strach, podniecenie, chęć rywalizacji… W momencie startu myślisz – tak, to jest to. Do pierwszego podjazdu. Wtedy zastanawiasz się, po co Ci to. Przecież możesz jeździć na luzie, po leśnych ścieżkach, nie wychodząc poza strefę komfortu.

 

27_05_kluszkowce_miasteczko_124

 

Później jedziesz dalej i nagle Twoim oczom ukazują się niesamowite widoki. Później przychodzi dobry, techniczny zjazd. Następnie zostają Ci dwa ostatnie kilometry, walczysz ze sobą bo przecież jedziesz już grubo ponad 2 godziny na maxa… I nagle przed Tobą wyłania się meta… A po jej przejechaniu i opadnięciu emocji, pierwsze co robisz, to wpisujesz maraton w Kluszkowcach w kalendarz na przyszły rok. Obowiązkowo. Bo niby każdy wie że trudno i ciężko, ale to uzależnia. Wielkie brawa dla Organizatorów za tak dobrą trasę. Ciężkie podjazdy i techniczne zjazdy to coś, co tygryski lubią najbardziej.. a w Kluszkowcach właśnie to można znaleźć :)

 

27_05_kluszkowce_miasteczko_102 img_8114

 

Podsumowując cały weekend, jeżeli wciąż nigdy nie byłeś na Festiwalu Joy Ride, to czekaj aż pojawi się termin przyszłorocznego wydarzenia i wpisuj wielkimi literami w kalendarz. Nie ma co tu dużo pisać, tam trzeba być. Poznać ludzi, poczuć atmosferę, wczuć się w klimat. Pojeździć na rowerze, wystartować w zawodach czy w maratonie, napić się piwa z tymi, którzy mają dokładnie taką samą pasję jak Ty. Bo pasja łączy ludzi. Joy Ride też łączy ludzi.

 

img_8221 img_8250 zzjj

 

Nowy sezon na Rychlebach 2017

 

Co roku na otwarcie Rychlebskich Ścieżek pogoda była byle jaka. Zimno, mokro, szaro…  Jedynie atmosfera rozgrzewała klimat. W tym roku nie było zimno. Nie było mokro. Nie trzeba było też rozgrzewać atmosfery. BYŁ UPAŁ. Dosłownie. Pogoda dopisała wręcz idealnie. Wszyscy jeździli ubrani w letnie stroje a pod górę pot spływał z czoła dokładnie tak jak w lecie. Było idealnie.

 

DCIM101GOPROGOPR3053.

Trail Dr. Weissner’a.

DCIM101GOPROGOPR3066.

 

Czesi ponownie stanęli na wysokości zadania i trasy były świetnie przygotowane po zimie. Wyczyszczone, podsypane gdzie trzeba, dobrze ubite. Pojawiły się nowe mostki w miejscach, które już wymagały naprawy. Jedynie trzeci odcinek Superflow był nieco skrócony, jednak wszystko było obklejone taśmą i skrót był widoczny już z daleka. Nie było nagłych niespodzianek. Przede wszystkim było sucho, nie trzeba więc było później myć roweru! Jak na początek kwietnia to duży plus.

 

DCIM101GOPROGOPR3071.

DCIM101GOPROGOPR3075.

Drugi odcinek Superflow.

 

Zakladna, jak to w każdy słoneczny weekend, obfitowała w zapalonych rowerzystów, pełno namiotów, auta z różnych stron kraju… Ale też w dużą ilość piwa i śmiechu :)

 

DCIM101GOPROGOPR3077.

 

Tak jak w zeszłym roku na Zakladnej można kupić rzeczy rowerowe, wypożyczyć GT, kupić opaskę na kierownicę (w tym miesiącu kolor turkusowy) czy też zjeść i napić się czegoś dobrego. Chociaż, jeżeli chodzi o jedzenie, polecam przejechać się za Kościół, w stronę Cervenej Vody, na pysznego grillowanego pstrąga prosto z łowiska. Dla mnie to punkt obowiązkowy po każdej wyprawie na Rychleby :)

 

DCIM101GOPROGOPR3093.

DCIM101GOPROGOPR3095.

Rób zdjęcie szybciej bo jesteśmy głooodni… :D

 

Jeżeli chodzi o frekwencje, to szczerze mówiąc spodziewałam się większych tłumów. Oczywiście, ludzi było dużo, ale nie ogrom jak na taką słoneczną pogodę. O ile na Zakladnej było widać, że ludzi jest sporo, o tyle na samych ścieżkach właściwie było pusto. Można było spotkać pojedyncze grupki. To chyba coraz większa konkurencja wpływa na frekwencję oraz fakt, że w tym samym czasie była rowerowa impreza, Ęduro Haratnie, na Srebrnej Górze. To nie zmienia faktu, że Rychleby to punkt obowiązkowy w każdym sezonie! Naprawdę warto!

 

 

DCIM101GOPROGOPR3086.

Trail Dr Weissner’a.

DCIM101GOPROGOPR3061.

I gdzie tu jechać?

 

 

Rowerem po południowych wybrzeżach – Chorwacja 2016

Chorwacja z roku na rok jest coraz bardziej oblegana przez turystów, a w szczególności przez Polaków. Jednak tak bardzo jak oblegane są plaże i miasteczka turystyczne, tak trasy rowerowe wciąż pozostają zagadką. Nieodkryte single i szczyty gór to dla wielu z nas tajemnica. W tym roku po raz kolejny postawiłam na aktywny wypoczynek i wybrałam się w sierpniu eksplorować Chorwację na rowerze.

 

DCIM101GOPROGOPR2523.

widok na promenadę w Makarskiej

 

Moja tygodniowa przygoda odbywała się na południu Chorwacji, a dokładniej na Makarskiej Riwierze, gdzie rozciąga się najwyższy masyw górski w Dalmacji – Biokovo. Jest to więc idealna miejscówka na połączenie odpoczynku z jazdą na rowerze. Piękne plaże i ciepłe morze zachęcają do leżenia w momencie, w którym temperatura jest zbyt wysoka, żeby jeździć po górach. Natomiast poranki i popołudnia to idealny czas, aby trochę pokręcić.

 

DCIM100GOPROGOPR2301.

W drodze na Sv. Jure

 

Plan rowerowy składał się z dwóch części – jazda po szosie i po leśnych trailach. Oczywiście jako że mogłam zabrać ze sobą tylko jeden rower, musiałam to jakoś wypośrodkować i padło na hardtaila, Kellys Hacker 50, który świetnie sprawdził się na obydwóch nawierzchniach.

 

DCIM100GOPROGOPR2287.

DCIM100GOPROGOPR2276.

W drodze na Sv. Jure

 

Pierwsza część planu, czyli szosa. Padło na dwa miejsca do zdobycia. Pierwszy, punkt widokowy z trzema krzyżami, z którego widok jest naprawdę warty hektolitrów potu, rozciąga się mianowicie na całe wybrzeże Makarskiej Riwiery i wyspy położone naprzeciwko, czyli Brac i Hvar. Trasa nie jest długa, punkt jest położony nad samą Makarską, jednak droga od samego początku ciągnie się pod górę. Punkt drugi, park narodowy Bikovo ze szczytem Sv. Jure. Tutaj sprawa nieco się komplikuje, ponieważ dojazd do samego parku to tylko jakieś 12km po szosie, oczywiście pod górę, natomiast dojazd do szczytu Sv. Jure to przewyższenie 1762m n.p.m., zważając na to, że startujemy z poziomu 0, jest to nie lada wyczyn, szczególnie w dużych temperaturach, przekraczających 30 stopni. Ale tak jak poprzednio, jest to wysiłek naprawdę warty zachodu.

 

DCIM101GOPROGOPR2506.

Obowiązkowe zakupy na bazarze.

DCIM101GOPROGOPR2536.

DCIM101GOPROGOPR2543.

Punkt widokowy – Trzy Krzyże

 

Druga część planu – leśne triale. I również plan dwuczęściowy. Pierwsza trasa ciągnie się od Makarskiej do kolejnego większego kurortu – Baska Voda. Trasa nie jest długa, jednak warta przejechania. Ciągnie się mianowicie wzdłuż wybrzeża, pod samymi skałami, leśnym trailem z widokiem na morze, mniejszymi miasteczkami i długą nadmorską promenadą.

 

imgp1611 imgp1630

Droga z Makarskiej do Podgory.

imgp1690

Rynek w Makarskiej.

 

Kolejny punkt wycieczki to trasa w przeciwną stronę, do Podgory. Tutaj zdecydowanie więcej lasu, luźnych kamieni, podjazdów i zjazdów. Jednak po drodze punkty widokowe wynagradzają wszelki wysiłek.

Generalnie Chorwacja jest miejscem, które oferuje możliwość aktywnego wypoczynku. Jak dla mnie najlepszą opcją jest wyjazd na 10 dni. Zdążymy w tym czasie i poleniuchować na plaży, nabrać trochę siły, ale będzie też czas na wyszukiwanie fajnych miejscówek na rowerze, zdobycie kilku szczytów i zwiedzanie.

 

DCIM101GOPROGOPR2534.

Punkt widokowy na Makarską.

img_3084 imgp1566

 

Poza całą gamą rozrywki, odpoczynku, szlaków rowerowych i cudownych widoków, Chorwacja jest idealnym miejscem dla smakoszy kuchni śródziemnomorskiej, do których zdecydowanie należę. Świeże ryby prosto z grilla na statku, różnego rodzaju owoce morza (kalmary, muszle, krewetki, ośmiornice), świeże owoce i warzywa, figi prosto z drzewa, sery, oliwa, domowe wino. Jeżeli chodzi o jedzenie, mogłoby to być moje stałe menu. Idealne szczególnie dla sportowców.

 

DCIM101GOPROGOPR2573.

 

Dla niektórych jedynym minusem w całej tej wyprawie mogą być wysokie temperatury. Jazda w temperaturze grubo powyżej 30 stopni to nie lada wyczyn, na szczęście mi to odpowiada w 100%. Można jeszcze pokręcić nosem na dojazd, gdyż połączenia samolotowe są średnie, a jazda autem.. Jeżeli mieszkamy przy granicy z Czechami (tak jak ja :) ) to jest spoko. Jeżeli jesteśmy z centralnej części lub jeszcze dalej – wyprawa staje się dość długa i męcząca. Ale jak to mówią – dla chcącego nic trudnego, a miejsce jest naprawdę warte przejechanych kilometrów!

 

DCIM101GOPROGOPR2553.

DCIM101GOPROGOPR2656.

DCIM100GOPROGOPR2248.

DCIM100GOPROGOPR2282.