Po kilku tygodniach związku – Whyte, Szprycha i Róż.

 

Przychodzi wieczór, siedzisz w domu, nagle do drzwi dzwoni kurier. Otwierasz, w przekonaniu że to kolejny komplet różowych ciuszków rowerowych. A tutaj niespodzianka. Za kurierem stoi wielkie pudło. Od razu poznajesz, co się w nim znajduje. Widząc na pudle napis: Whyte, euforia wzrasta.

 

DCIM101GOPROGOPR3114.

 

W pośpiechu wnosisz pudło do mieszkania i zanim za kurierem dobrze zamkną się drzwi rzucasz się do pudła. Uchylasz karton, a tam… róż. Piękny, matowy, głęboki róż. Whyte 802 właśnie stoi w Twoim mieszkaniu! Wykonujesz taniec radości, a na drugi dzień z samego rana zanosisz rower to najbliższego serwisu, do złożenia.

Kiedy tylko dostajesz telefon, że rower jest gotowy, rzucasz wszystko i już w spd lecisz po odbiór.

 

w1w2

 

Różowa bestia jest piękna. Mat idealnie zgrywa się z ciemno-granatowymi i białymi dodatkami. Kto by pomyślał, że tak dobrze będzie to wyglądać i że te 4 kolory (róż, granat, czarny i biały) tak dobrze się zgrają. O wiele lepiej niż na zdjęciach, które nie oddają głębi kolorów. Wystarczy dorzucić różowy koszyk na bidon (Simpla) i różowe lub czarne błotniki i wychodzi zestaw idealny.

Na ramie dwa napisy Whyte – jeden czarny, na górnej rurze, drugi biały od spodu dolnej. Idealnie wychodzi na zdjęciach.  A co więcej – spawy na ramie nie są bardzo zauważalne!

 

w8 w7 w6

 

Wszystkie detale są dopracowane na ostatni guzik i dobrze przemyślane. Zaczynając od dużego, biało-granatowego logo na główce ramy, przez małe różowe logo na gripach, po flagę Wielkiej Brytanii, znajdującej się pod zaciskiem sztycy.

Na wszystkie detale można patrzeć i patrzeć. Nawet naklejki Rock Shoxa na amortyzatorze i te na kołach są w identycznych kolorze jak rama.

 

w4 w5 w3

 

Co do samej jazdy – wsiadasz i fruniesz J Koło 27,5”, rozmiar S, przy wzroście 167cm – geometria idealna. Amortyzator dobrze pracuje, a hamulce hamują tak, jak powinny. Nic nie strzela, nic nie przeskakuje. Rower jest dobrym rozwiązaniem na maratony rowerowe lub trasy typu Rychleby. No i na lans po mieście też się nada :)

Znasz to uczucie, że jesteś w dobrym miejscu, w odpowiednim czasie i wszystko jest tak, jak być powinno? Na tym rowerze to uczucie nie mija :)

 

DCIM101GOPROGOPR3122.

 

 

Odkrywamy austriackie stoki – ferie zimowe

 

Zima oficjalnie dobiegła końca, ale ten post nawiązuje właśnie do tej pory roku. Jeżeli już zastanawiasz się nad przyszłorocznym wyjazdem na narty, to trafiłeś idealnie. Jeżeli nie.. to przynajmniej pooglądasz ładne zdjęcia.

DCIM101GOPROGOPR2896.

 

Miesiąc temu wybrałam się na tygodniowy wyjazd snowboardowo/narciarski w Alpy do Austrii.  Wyjazd był intensywny, organizowany ze studenckiego biura Student Travel (nie trzeba być studentem żeby wybrać się z nimi na ferie/wakacje). Udało się w tym czasie śmigać po 4 różnych stokach. Gerlitzen (1909m n.p.m.), Bad Kleinkirchheim (1087m n.p.m.), Nassfeld Hermagor (1919m n.p.m.) i oczywiście lodowiec – Molltaler (2800 m n.p.m.).

 

DCIM101GOPROGOPR2935.

 

Pogoda, jak na koniec lutego, była różna. 2 dni mgły i 4 dni pięknego, przejrzystego nieba i słońca. Najlepsze trasy i zdecydowanie najlepsze warunki pogodowe były oczywiście na lodowcu, gdzie udało się jeździć przez 2 dni. Ciekawe i godne uwagi trasy były też na Gerlitzen. To dwa miejsca, do których zdecydowanie warto się wybrać! Nassfeld – nie najgorsze, jednak było na tyle ciepło, że stoki były sztucznie naśnieżane przez co w połowie dnia zaczynała robić się… ciapa. Brak śniegu dookoła i wąskie trasy były nieco przytłaczające.

 

DCIM101GOPROGOPR2994.

 

Niestety o Bad Kleinkichheim nie mogę dużo napisać, ponieważ przez cały dzień była tak gęsta mgła, że nie było widać kompletnie nic na wyciągnięcie ręki. Jeździliśmy całkowicie w ciemno, nie wiedząc nawet czy nie polecimy zaraz w jakąś przepaść. A szkoda, bo tras było naprawdę dużo i przy lepszych warunkach pogodowych uważam, że to miejsce mogłoby spokojnie rywalizować z lodowcem. To właśnie trasy w Bad Kelinkichheim znajdują się na granicy z włoskimi trasami, gdzie również warto się wybrać… Chociażby na pizzę i espresso.

 

DCIM101GOPROGOPR3009.

 

Jeżeli chodzi o ceny na austriackich stokach, to były umiarkowane i nie zwalały z nóg. Za 10-12 euro można było spokojnie zjeść porządny, bardzo sycący obiad, razem z piciem. Np. spaghetti bolognese albo zupa gulaszowa z bułką + herbata z rumem, grzane wino czy sok. Porcje były naprawdę duże. W porównaniu chociażby ze stokami we Francji czy we Włoszech, można stwierdzić że w Austrii jest… tanio :)

 

DCIM101GOPROGOPR2871.

 

Warto poświęcić jeden zimowy tydzień i zrobić sobie taką „rowerową odskocznię”. Ta biała pora roku również ma swoje uroki i warto z niej korzystać. Jeżeli dalej zastanawiasz się nad zimowymi feriami – wybierz Austrię. Przede wszystkim nie jest aż tak daleko. Ceny są przyjazne dla portfela. Jeżeli nie masz wesołej ekipy z którą mógłbyś się wybrać, zawsze można zdecydować się na wyjazd studencki, chociażby ze wspomnianym wyżej Student Travel. Dużo funu gwarantowane! :)

 

DCIM101GOPROGOPR2998.

DCIM101GOPROGOPR2879.

 

 

Styczeń i luty – biegówkowy czas

Styczeń i luty to miesiące, w których każdemu ciężko znaleźć czas na cokolwiek. Nowe postanowienia, dużo pracy, realizacja nowych planów, studenci zmagają się z sesją egzaminacyjną, pracodawcy wymagają jeszcze więcej od siebie i od innych, pogoda też nie zawsze dopieszcza..

 

img_5985

 

Warto jednak w tym całym pędzie znaleźć chwilę dla siebie. Jako że jest zima, na rower jeszcze przyjdzie czas w sezonie . Dlaczego by nie wykorzystać mrozu i śniegu i nie wybrać się na biegówki? Są świetną alternatywą dla rowerowego treningu, a przy okazji sprawiają wiele frajdy. Nie potrzeba specjalnych umiejętności, a sprzęt można wypożyczyć.

 

img_5841

 

Czesi, podobnie jak ścieżki rowerowe, mają niesamowite trasy biegówkowe. Jedną z ciekawszych jest droga na Paprsek (1007 m n.p.m.), około 40 minut jazdy od granicy w Głuchołazach.

Tras na Paprsek jest wiele. Zaczynają się między innymi w Petrikovie, mieście znajdującym się 2km od popularnego kurortu narciarskiego – Ramzovej, ale startować można również z Ostružnej czy Horni Lipovej. Możliwości dotarcia na samą górę jest więc wiele.

 

img_5981

 

Sprawdzona przez nas trasa zaczyna się w Petrikovie. Najkrótsza i najbardziej popularna, wiodąca prosto do chaty Paprsek ma około 6km.

Technicznie trudniejsza, bardziej malownicza i dłuższa trasa wiedzie przez Brousek (1115 m n.p.m) na szczyt Smrk (1124 m n.p.m.), skąd krótki zjazd prowadzi do celu. Warto jednak wziąć pod uwagę, że na Paprsku jest łącznie kilkanaście różnych tras biegówkowych, można więc wydłużyć swoją wyprawę, w miarę sił i możliwości odkrywać coraz to nowe miejsca.

 

img_5824

 

Koniec końców, kilometrów na liczniku może wyjścia całkiem sporo.

Po dotarciu na szczyt w chacie można odpocząć, wysuszyć się i doładować energią. Istnieje również możliwość wynajęcia pokoju, także można wybrać się na weekend i odkrywać okoliczne trasy.

 

img_6081

 

A co najfajniejsze w tym sporcie, że po wbiegnięciu wielu kilometrów pod górę, zjazd może być równie szybki jak na zjazdówkach czy desce!

To co, kogo przekonałam? Do zobaczenia na trasach! :)

 

img_5803

 

 

Aktywna końcówka roku 2016

 

DCIM101GOPROGOPR2763.

Rok 2016 właśnie dobiega końca, trzeba było więc wykorzystać ostatnie kilka dni na maxa. Powrót na święta do domu wiązał się z codziennymi wyjazdami na biegówki. Tak jak już wiele razy pisałam, sporty zimowe, w szczególności biegówki są idealną alternatywą treningu kolarskiego w zimie. Naprawdę dają w kość!

Najlepsze jest to, że wyjazdy na biegówki wiążą się z o wiele mniejszymi kosztami niż wyjazdy na narty zjazdowe czy deskę, a funu jest równie dużo! Sprzęt jest tańszy, ciuchy dokładnie te same co na zimowe wypady rowerowe, bez konieczności kupowania karnetu na wyciąg.

 

DCIM101GOPROGOPR2775.

Oczywiście, nie neguje nart zjazdowych ani deski – wręcz przeciwnie, to też jest świetna sprawa. Skupiam się tutaj jednak wyłącznie na wyższości biegówek w kilku przypadkach.

I ponownie mieszkańcy południowych i południowo-zachodnich części naszego kraju mają tutaj duże ułatwienie. Tras na biegówki jest naprawdę dużo. Między innymi: Jakuszyce pod Wrocławiem, Czechy – Pradziazd, Paprsek, Cervenohorske Sedlo, Zakopane… A pogoda od kilku dni naprawdę dopisywała.

 

DCIM101GOPROGOPR2776.

Jest wiele osób, które preferują jazdę na rowerze w śniegu. To też świetna sprawa i super zabawa. Każda aktywność jest dobrym wyborem. Warto jednak czasami spróbować czegoś innego a później z utęsknieniem wrócić na rower.

Narty biegowe będę polecać każdemu. Warto w życiu próbować nowych rzeczy. W szczególności takich, które przynoszą wiele korzyści dla zdrowia.

A skoro zbliża się Nowy Rok, może to jest właśnie dobry moment, żeby wprowadzić jakąś zmianę! Życzę Wam spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń. Korzystajcie z życia w 100%! :)

 

DCIM101GOPROGOPR2765.

 

Szkolenia techniki rowerowej z POMBA

 

Dopiero zaczynacie swoją przygodę z rowerem albo jeździcie już wiele, wiele lat, a Wasza technika pozostawia wiele do życzenia albo chcecie raz na zawsze zażegnać złe nawyki wyrobione przez te lata i zastanawiacie się nad wzięciem udziału w szkoleniach rowerowych? Sama miałam taki dylemat. I to bardzo długi czas. W końcu postanowiłam ten dylemat zażegnać i zdecydowałam się na 3-dniowy kurs techniki z POMBA.

Była to zdecydowanie jedna z lepszych decyzji. Moja technika pozostawiała wiele do życzenia, jednak chłopaki zrobili naprawdę dobrą robotę.

Kurs odbył się na Rychlebskich Ścieżkach. Jednodniowe szkolenie podstawowe + dwudniowe szkolenie średniozaawansowane. W sumie trzy dni intensywnej nauki. I powtarzania wszystkiego w kółko.

 

IMG_2150

 

Na początku może się wydawać, że przecież wiesz w jakiej pozycji jeździć na rowerze i jaka jest najwygodniejsza. Okazuje się, że jednak nie. Pokazanie krok po kroku, jak poprawnie powinny wyglądać nawet te najbardziej podstawowe rzeczy, faktycznie dużo zmienia.

Nie ma co ukrywać – szkolenia są dość męczące. Trzeba ciągle podchodzić i powtarzać jedno ćwiczenie milion razy. Do znudzenia. Aż wykonasz je dobrze. Trzeci dzień jest najgorszy, oczywiście przez zmęczenie.

W trakcie dochodzisz do wniosku, że właściwie nie jesteś pewny czy te szkolenia cokolwiek wniosą w twoją jazdę. Przecież te wszystkie ułożenia, poprawne pozycje.. Szybciej można się wywalić niż to wszystko dobrze zrobić. Ale to tylko takie wrażenie.

 

IMG_2156

 

Decyzja o wzięciu udziału w tych szkoleniach, była bezapelacyjnie jedną z lepszych decyzji w mojej rowerowej karierze. Szkolenia faktycznie dużo dają. Nie tylko korygujemy nasze błędy, ale uczymy się poprawnej pozycji na rowerze, płynnego wchodzenia w zakręty, pompowania, skakania, stromych i niebezpiecznych zjazdów, przełamujemy pewne bariery itd.. Ale przede wszystkim  po takich szkolenia zaczynamy jeździć świadomie. A to już pierwszy krok do sukcesu.

Będąc na Rychlebach prawie codziennie, widzę wielki progres w swojej jeździe. Jeździ mi się zdecydowanie lepiej, pewniej, szybciej i wygodniej. Polecam takie szkolenia każdemu. Warto poświęcić na to czas, jednak uważam że najlepiej wybrać się na takie szkolenia dwa razy. Dla opornych uczniów raz może być niewystarczający.

Na rynku pojawia się coraz więcej szkół techniki jazdy, oznacza to jednoznacznie że zapotrzebowanie rośnie.. I dobrze. Bo jest to krok, który każdy powinien wykonać, bez względu na to, czy jeździmy tylko weekendami, czy przygotowujemy się do maratonów, czy wsiadamy na rower codziennie.

 

DCIM100GOPROG0021988.

 

 

Trening a kuracja antybiotykowa

Każdemu z nas zdarza się zachorować. Niektóre z tych chorób wymagają tylko odpoczynku i poleżenia w łóżku z gorącą herbatą, niektóre niestety kończą się antybiotykami. Często wtedy stajemy przed dylematem – trenować czy nie trenować? Odpuścić, odpocząć? A może chociaż trochę, coś lekkiego?

Podczas zwykłego przeziębienia, lekki ruch, spacer, dotlenienie organizmu – w granicach rozsądku jest wskazane. Niestety, podczas kuracji antybiotykowej wszelki wysiłek fizyczny powinniśmy odpuścić. W tym czasie nasz organizm skupia się na zwalczaniu choroby, dodatkowo osłabiony antybiotykami, które zwykle negatywnie wpływają na nasze samopoczucie, nie jest w stanie wykrzesać z siebie siły na dodatkowy wysiłek. Pewnie zauważyliście, że w okresie brania antybiotyków nawet wejście po schodach na drugie piętro staje się wyzwaniem.

Oczywiście, jeżeli tylko sytuacja na to pozwala, starajmy się unikać antybiotyków. Wyjaławiają nasz organizm i osłabiają, nasza forma również często na tym traci. Warto starać się wyleczyć sprawdzonymi, domowymi sposobami, które pewnie zna każdy z nas. Mleko z czosnkiem, herbata z miodem, woda z solą itp.

 

Co w przypadku, kiedy nie mamy wyjścia i antybiotyk jest jedynym rozwiązaniem?

Swojego czasu dużo chorowałam i niestety antybiotyk był nieodłączną częścią leczenia choroby. W tym okresie najlepiej całkowicie dać sobie na wstrzymanie i odpocząć. Oczywiście każdy z nas wie, że czasami ciężko odpuścić. Jednak nie ma sensu męczyć się myśleniem „mogłabym/mógłbym siedzieć teraz na rowerze”. Trzeba zaakceptować sytuację i jak najszybciej wracać do zdrowia.

 

Jak najlepiej pomóc organizmowi w czasie choroby i kuracji antybiotykowej?

– dużo spać i odpoczywać

– jeść dużo owoców i domowych zup

– brać osłonę na jelita i pić jogurty naturalne, kefiry, maślanki

– wspomagać organizm naturalnymi „lekami” czyli imbirem, miodem i czosnkiem

 

Po zakończeniu leczenia najlepiej również stopniowo wracać do aktywności fizycznej i treningów. Nie wsiadajmy od razu na rower i nie męczmy się kilkugodzinną jazdą, róbmy to stopniowo, dając czas organizmowi na dojście do siebie i powrót do formy.

Pamiętajcie, że zdrowie mamy tylko jedno. Bez niego nic nie zrobimy, jest zdecydowanie najważniejsze i powinniśmy o nie dbać. Trzeba dobrze znać swój organizm i słuchać go, kiedy nam podpowiada, że jest osłabiony. Czasami trzeba umieć odpuścić.. Chyba że organizm nam podpowiada, że jest w szczytowej formie, wtedy trzeba od razu wsiadać na rower! :)

 

Pillen und Tabletten aus Medizin-Glas