Nieprawidłowe ułożenie kolan na rowerze.

Niestety, należę do tego grona rowerzystów, którzy mają problem z nieprawidłowym ułożeniem kolan podczas jazdy na rowerze. Dlatego też postanowiłam napisać ten post, może znajdą się osoby, które mają podobny problem i też potrzebują kilku wskazówek.

Na czym więc polega problem? A no na tym, że podczas jazdy kolana przechylają się do wewnątrz, prawie ocierając przy tym o ramę. Takie ułożenie w X. Nigdy nie zdawałam sobie z tego sprawy dopóki jakiś czas temu znajomy nie zwrócił mi na to uwagi.

 

W czym leży problem?

  •  kolana lecą do środka, ponieważ cała grupa mięśni przywodzicieli uda jest zbyt mocna w stosunku do grupy odwodzicieli uda. Mówić prościej – w wyniku osłabienia jednej partii mięśni, podczas pedałowania w trudniejszym terenie za bardzo pomagamy sobie ”przywodzicielami”
  •  nieprawidłowa pozycja na rowerze (w moim przypadku za duża szerokość rozstawienia pedałów w stosunku do wąskiej miednicy)
  •  koślawość kolan, którą wzmacniamy jazdą a rowerze

 

przywprzywodziciele

odw

odwodziciele

Dlaczego może występować ból?

Z racji tego, że dla prawidłowej pracy staw kolanowy wymaga idealnego dolegania powierzchni stawowych po obu stronach ( przyśrodkowo i bocznie), w sytuacji gdy dochodzi do koślawienia kolan np. przy chodzeniu, ćwiczeniu, bieganiu czy jeździe na rowerze, zaczyna się większe tarcie/zużywanie/niszczenie. Zaczynają działać większe siły na jedną ze stron stawu, czyli na jego strukturę. Po dłuższym czasie np. jeździe na rowerze przez cały rok, prowadzi to do zużycia/wytarcia lub stanu zapalnego po przeciążonej stronie.

Co zrobić, żeby temu zapobiec lub wyeliminować?

  •  należy kontrolować pozycję kolan podczas jazdy na rowerze ( muszą one pracować w osi pedałów i stawów skokowych)
  •  należy wzmocnić pracę odwodzicieli stawów biodrowych przy jednoczesny rozluźnieniu lub rozciągnięciu przywodzicieli
  • popracować nad ogólną stabilizacją ciała ( core – czyli tułów oraz obwodowo – czyli kończyny)
  • wszystkie ćwiczenia, które wykonujemy kiedykolwiek i gdziekolwiek ( na siłowni, w parku, w domu czy nawet podczas biegania) muszą być wykonane z zachowanie pracy kończyn dolnych (KOLAN!) w osi
  • należy wykonywać dużo ćwiczeń przed lustrem, które pozwolą nam to kontrolować
  •  należy unikać ćwiczeń, które wzmacniają przywodziciele ud

 

Jeżeli również doskwiera Wam podobny problem, trzeba zacząć działać jak najszybciej, ponieważ w przyszłości takie ułożenie kolan może przynieść bardzo niepożądane skutki, a przecież nie chcemy mieć poważnych problemów ze stawem kolanowym spowodowany między innymi jazdą na rowerze.

Jeżeli nie wiecie czy macie taki problem, spróbujcie zaobserwować jak zachowują się Wasze kolana w trakcie pedałowania. Jeżeli również lecą do środka – trzeba działać!

Za każdym razem wsiadając na rower staram się myśleć o prawidlowej pozycji, jednak gdy tylko o tym zapominam, kolana od razu leca do środka…

Możecie też przywiązać ręcznik do ramy, żeby nie pozwalał kierować się kolanom do wewnątrz… Taki prowizoryczny sposób, jeszcze nieprzetestowany.. :)

 

Post powstał przy konsultacji z fizjoterapeutą.

 

 

Święta, święta.. I maraton za pasem.

Każdy na słowo „święta” ma przed oczami stół zastawiony jedzeniem i biesiadowanie od rana do wieczora. Na szczęście, święta u mnie w domu wyglądają nieco inaczej, gdyż są przeplatane dużą ilością aktywności fizycznej.

12903687_1105867442797628_2098386686_o

Potrawy i ciasta również są lekkie, ryby, deser jaglany, sałatki bez zbędnego majonezu..

Nie wiem jak Wy, ale bardzo nie lubię się objadać. I nigdy tego na święta nie robię. Wolę zjeść mniej, żeby mieć później miejsce na kawałek ciasta, ale zwyczajnie jem tyle, ile mogę. No i oczywiście spacer z rodzinką czy szybki trening to punkt obowiązkowy na świątecznej liście. Nie jestem też na żadnej diecie – lubię zdrowy tryb odżywiania się.

12921847_1105873416130364_169633450_o

Musiałam oczywiście także wziąć pod uwagę to, że coraz większymi krokami zbliża się pierwszy maraton. Zbyt pełny żołądek nie był więc wskazany, a w pędzie świątecznych przygotowań również trzeba było znaleźć czas na rower.

W tym roku pogoda dopisała na tyle, że przeplatałam jazdę na rowerze, wypadami na biegówki do Czech. Trochę słońca, którego w zimowych warunkach też nie zabrakło, dało mi wielkiego kopa na cały nadchodzący sezon, czego ostatnimi czasy bardzo potrzebowałam.

12903639_1105873186130387_1004461957_o 12921968_1105873482797024_1172441163_o

Co do samego maratonu – miałam do wyboru dwa dystanse – MINI 36km i MEGA 55km. Nie jest to tylko pierwszy maraton w tym roku, ale również pierwszy start w życiu, z tego też powodu zdecydowałam się na mniejszy dystans. Chcę sprawdzić jak mi pójdzie i jak mój organizm zareaguje. Z czasem mam nadzieję zwiększać dystanse.

12896479_1105873119463727_1674155340_o

Sam maraton odbędzie się 10-go kwietnia w Dolsku. Mam nadzieję, że również się wybieracie, jeżeli tak, to do zobaczenia na miejscu!

12896462_1105866676131038_1889352611_o 12899564_1105866749464364_1324959749_o

 

 

Narty biegowe – alternatywa rowerowego treningu zimą.

Z roku na rok narty biegowe, potocznie nazwane biegówkami stają się coraz bardziej popularne. I nie ma się co dziwić, jest to naprawdę świetny sport. Angażuje do pracy nie tylko nogi, ale również górne partie ciała, między innymi obręcz barkową i mięśnie skośne brzucha.

Cały sprzęt to właściwie trzy rzeczy, które również można wypożyczyć: narty biegowe, buty i kijki. Nic więcej nie jest potrzebne. Oprócz pozytywnego nastawienia oczywiście.

DCIM100GOPROGOPR1513.

Widok ze szczytu Smrk

Na biegówkach równie ważny jest ubiór. Do plecaka obowiązkowo wsadzamy suchą bieliznę lub grubszą kurtkę, którą bardzo docenimy przy zjeździe. Od razu po wyjściu z auta jest zimno, trzeba więc się szybko organizować i wskakiwać na narty. Oczywiście po kilku minutach jesteśmy już na tyle rozgrzani, że wiele osób po drodze ściąga z siebie niepotrzebne warstwy.

Oczywiście wszystko jest zależne od panującej temperatury.

DCIM100GOPROGOPR1506.

Szczyt Smrk

Do plecaka również warto włożyć termos z ciepłą herbatą i coś pożywnego do jedzenia (kanapki z indykiem, banan, gorzka czekolada). W zimie nasz organizm traci równie dużo energii na utrzymanie odpowiedniej temperatury ciała, bieżące jej dostarczanie jest więc niezbędne, abyśmy cały czas mieli siłę.

Nie każdy w zimie lubi jazdę na rowerze. Powody są różne: zimno, brak odpowiedniego sprzętu, śnieg, a niektórzy chcą zwyczajnie tęsknią za sportami zimowymi, aby z wielką tęsknotą i nową energią wskoczyć na dwa kółka, gdy tylko zacznie się sezon.

DCIM100GOPROGOPR1422.

Selfie zawsze spoko.

Jedne z ciekawszych i dobrze przygotowanych tras biegówkowych znajdują się w Czechach, m.in. na Pradziadzie, Paprsku czy Rejviz. Dobrą wiadomością jest, że w Polsce sport ten staje się równie popularny, pojeździć więc możemy między innymi w Jakuszycach.

Jestem zwolenniczką zastąpienia roweru nartami lub biegówkami zimą, gdyż równie mocno je uwielbiam.

Nie ma co się dłużej zastanawiać, trzeba wstawać z kanap i szukać śniegu póki jeszcze czas! :)

DCIM100GOPROGOPR1508.

Szczyt Smrk – trasa w stronę Petrikova.

 

 

Paprsek – biegówkowy raj w Czechach

Styczeń to miesiąc, w którym każdemu ciężko znaleźć czas na cokolwiek. Nowe postanowienia, dużo pracy, realizacja nowych planów, studenci zmagają się z sesją egzaminacyjną, pracodawcy wymagają jeszcze więcej od siebie i od innych, pogoda też nie zawsze dopieszcza..

DCIM100GOPROGOPR1443.

Warto jednak w tym całym pędzie znaleźć chwilę dla siebie. Jako że jest zima, na rower jeszcze przyjdzie czas w sezonie . Dlaczego by nie wykorzystać mrozu i śniegu i nie wybrać się na biegówki? Są świetną alternatywą dla rowerowego treningu, a przy okazji sprawiają wiele frajdy. Nie potrzeba specjalnych umiejętności, a sprzęt można wypożyczyć.

DCIM100GOPROGOPR1419.

trasa na Brousek

Czesi, podobnie jak ścieżki rowerowe, mają niesamowite trasy biegówkowe. Jedną z ciekawszych jest droga na Paprsek (1007 m n.p.m.), około 40 minut jazdy od granicy w Głuchołazach.

Tras na Paprsek jest wiele. Zaczynają się między innymi w Petrikovie, mieście znajdującym się 2km od popularnego kurortu narciarskiego – Ramzovej, ale startować można również z Ostružnej czy Horni Lipovej. Możliwości dotarcia na samą górę jest więc wiele.

DCIM100GOPROGOPR1428.

trasa przez Brousek na Smrk

DCIM100GOPROGOPR1430.

szczyt Brousek

Sprawdzona przez nas trasa zaczyna się w Petrikovie. Najkrótsza i najbardziej popularna, wiodąca prosto do chaty Paprsek ma około 6km.

Technicznie trudniejsza, bardziej malownicza i dłuższa trasa wiedzie przez Brousek (1115 m n.p.m) na szczyt Smrk (1124 m n.p.m.), skąd krótki zjazd prowadzi do celu. Warto jednak wziąć pod uwagę, że na Paprsku jest łącznie kilkanaście różnych tras biegówkowych, można więc wydłużyć swoją wyprawę, w miarę sił i możliwości odkrywać coraz to nowe miejsca.

DCIM100GOPROGOPR1429.

trasa na szczyt Smrk

DCIM100GOPROGOPR1435.

szczyt Smrk

Koniec końców, kilometrów na liczniku może wyjścia całkiem sporo.

Po dotarciu na szczyt w chacie można odpocząć, wysuszyć się i doładować energią. Istnieje również możliwość wynajęcia pokoju, także można wybrać się na weekend i odkrywać okoliczne trasy.

DCIM100GOPROGOPR1438.

sczyt Smrk

DCIM100GOPROGOPR1440.

szczyt Smrk

A co najfajniejsze w tym sporcie, że po wbiegnięciu wielu kilometrów pod górę, zjazd może być równie szybki jak na zjazdówkach czy desce!

 

 

 

Wiosna w grudniu – sezon przedłużony

Patrząc za okno, można powiedzieć, że idzie wiosna i Wielkanoc, a nie zima i Boże Narodzenie za pasem. Włącznie z sesją egzaminacyjną, którą zaczynam w przyszłym tygodniu, dlatego ostatnio nie mam czasu na dłuższe posty.

Tak więc do piwnicy wracają narty i biegówki przygotowane na sezon, a do gry ponownie wkracza rower.

W taką pogodę jak dzisiaj, czyli błękitne niebo, słońce, ciepło, wszystkie świąteczne ozdoby i Mikołaje krążący po ulicach aż śmiesznie wyglądają. No ale, przecież nie ma tego złego, bo można spokojnie jeździć na rowerze, bez miliona warstw, ciepłych kurtek, grubych rękawiczek..

Niestety, taka pogoda też ma swoje wady, w końcu jednak jest grudzień i czasami może okazać się bardzo zdradliwa. Ale, skoro dzisiaj Mikołaj, pewnie garderoba niektórych z Was powiększyła się o kilka nowych, rowerowych ciuchów, w końcu była to jedna z pozycji wymienianych ostatnio na Facbook’u i różnych blogach, na temat mikołajkowych prezentów.

Nie ma więc co nowych rzeczy trzymać w zamknięciu, tylko od razu testować. Tylko, w takim razie jak się dobrze ubrać? Przecież startując rano jest nam zimno, później wyjdzie słońce, podjeżdżająć pod górę temperatura również nam skoczy, nagle słońce znika, przychodzi zjazd i jest nam przeraźliwie zimno..

Przede wszystkim, pakujemy do plecaka suchą bieliznę, grubsze rękawiczki i kurtkę na zjazd. Przy takiej pogodzie sucha bielizna w plecaku to dla mnie numer 1. Bardzo nie lubię zjeżdząć w mokrych ciuchach, od razu jest mi strasznie zimno i zjazd nie sprawia mi aż takiej frajdy. Buff pod kaskiem też robi dobrą robotę. Szczególnie dobrze chroni zatoki, z czym dużo osób ma problem.

Dobrze też coś zjeść przed zjazdem, banan, żel, dodatkowa dawka energii wskazana, zawsze :)

Dobrze sprawdzają się też ochraniacze na buty. Po pierwsze chronią przed błotem, ale przede wszystkim przed zimnem. Takie idealne 2w1.

Ostatnio przekonałam się do googli rowerowcych. To dopiero ochrona na zatoki! Z googlami to już żadne warunki pogodowe nie straszne.

Jak dla mnie takie zestawienie zawsze się sprawdza, więc polecam.

Dlatego, nie ma co dłużej pisać, trzeba brać rower, dobrze przemyślany ubiór i jechać, póki słońce na niebie. A prognozy na następne dni równie zadowalające wszystkich rowerzystów.. Do zobaczenia na szlaku :)

rrs

wc